Jeżeli PRADZIAD podaje, że mikrofilmów z ksiąg metrykalnych nie ma, to czy naprawdę ich nie ma??? I jaki model informacji na ten temat należałoby przyjąć???

Być może problem ten dotyczy tylko ewangelickich ksiąg metrykalnych, być może innych… tego nie zgłębiłam… Jednakże przeglądałam ostatnio religijne księgi metrykalne parafii ewangelickiej w Grębocinie – miejscowości położonej na północny wschód od Torunia – i skutkiem ubocznym było właśnie postawienie tych pytań oraz przeprowadzenie małego śledztwa w celu odnalezienia odpowiedzi na pierwsze zamieszczone w tytule pytanie.

Jeżeli sprawdzicie Grębocin w PRADZIADZIE, to okaże się, że religijne księgi metrykalne sięgają końca XVII w., ale mikrofilmów tych ksiąg w Archiwum Państwowym w Toruniu (archiwum, które wg bazy PRADZIAD przechowuje te księgi) brak. Jeżeli sprawdzicie katalog FamilySearch, okaże się, że księgi te są w pełni zmikrofilmowane i mikrofilmy te w wersji zdigitalizowanej można przeglądać w Centrum Historii Rodziny. Sprzeczność???
Na zdigitalizowanych mikrofilmach można zobaczyć karty katalogowe Wojewódzkiego Archiwum Państwowego w Bydgoszczy, którego oddziałem w minionym podziale administracyjnym było obecne Archiwum Państwowe w Toruniu.
Grębocin Gramtschen MF 812367 Opis AP do tego MF 2

Ponieważ od momentu likwidacji przez FamilySearch możliwości zamawiania mikrofilmów i konieczności przeglądania wielu z nich w wersji zidigitalizowanej jedynie na miejscu w Centrum Historii Rodziny a nie przy pomocy domowego komputera, w połączeniu z godzinami otwarcia, które na razie nie są w stanie sprostać popytowi na tyle, by zawsze można było skorzystać z wolnego komputera bez uprzedniej rezerwacji (co miejmy nadzieję w przyszłości ulegnie zmianie) zawsze (ponownie) biorę pod uwagę możliwość zamówienia mikrofilmów do pracowni naukowej najbliższych mojemu miejscu zamieszkania archiwów, zainteresowałam się tym tematem. Chodzi mi o mikrofilmy, które zostały wykonane z ksiąg, znajdujących się w Archiwach Państwowych w Polsce.

Księgi z Grębocina musiały zostać zmikrofilmowane przez Mormonów, skoro są dostępne na stronie FamilySearch. Opis mikrofilmu wskazuje natomiast, że księgi te zostały zmikrofilmowane z materiałów z „Archiwum Państwowego, Warszawa”.

Moje mini śledztwo rozpoczęłam od telefonu do AGAD-u, gdzie w przeszłości zetknęłam się z podobną sytuacją, choć dotyczącą ksiąg z innej części Polski, a następnie (po nitce do kłębka) do Archiwum Państwowego w Toruniu. W wyniku rozmów z pracownikami tych instytucji dowiedziałam się, że księgi, o które pytam, były zapewne mikrofilmowane w Archiwum Dokumentacji Mechanicznej (ADM), które zostało ostatecznie „wchłonięte” przez Narodowe Archiwum Cyforwe (NAC). Skontaktowałam się więc z NAC i ostatecznie otrzymałam odpowiedź, że rzeczywiście, poszukiwane przeze mnie mikrofilmy znajdują się w posiadaniu NAC – zapewne zgodnie z zasadą, że jeżeli mikrofilmy wykonywali Mormoni, to ich kopia powinna się znajdować w instytucji, która udostępniła materiały. Choć w tym konkretnym przypadku materiały znajdowały się nie w kolekcji archiwum w Warszawie tylko w Wojewódzkim Archiwum Państwowym w Bydgoszczy.
Dowiedziałam się też, że mikrofilmy te nie są przewidziane przez NAC do digitalizacji w tym roku, i żeby skorzystać z tego materiału, powinnam udać się do Torunia.

I tu rodzi się kilka pytań:

  • Czy te mikrofilmy powinny być w ogóle digitalizowane przez NAC, jeżeli zostały już zdigitalizowane przez FamilySearch?
  • Czy NAC w ogóle posiada wiedzę na temat tego, że FamilySearch digitalizuje materiały niegdyś mikrofilmowane w Polsce, a w szczególności takie, które w wersji zmikrofilmowanej nie zostały przekazane do przechowującego je archiwum i znajdują się dziś w NAC?
  • Czy NAC powinno udzielać tak bardzo nieścisłych odpowiedzi na pytania, dotyczące przechowywanych przez nie mikrofilmów??? I – przynajmniej teoretycznie w niektórych przypadkach – wprowadzać w błąd osoby, którym łatwiej i taniej może być dotrzeć do Centrum Historii Rodziny niż jechać do Archiwum Państwowego w Toruniu, gdzie na pewno – podobnie jak we wszystkich archiwach – istnieją ograniczenia zarówno czasowe, jak i co do ilości ksiąg, które można zamówić jednego dnia?
  • Żeby odwrócić pytanie: Czy NAC powinno podawać pełną informację na temat dostępności materiałów w podobnych do opisanego przypadkach?
  • Czy NAC powinno dołączyć do systemu wypożyczania mikrofilmów między archiwami? Szczególnie, że samo na miejscu nie dysponuje – jak mnie poinformowano – sprzętem do przeglądania materiałów mikrofilmowanych.
    Zadałam pytanie, czy mogłabym zamówić te mikrofilmy do któregoś z warszawskich archiwów (AGAD lub na Krzywym Kole) ale niestety nie otrzymałam odpowiedzi na to kolejne moje pytanie.

No cóż, odniosłam wrażenie, że NAC nie posiada pełnej wiedzy na temat swoich zbiorów, którą może podzielić się od ręki. Zrozumiałam też, że NAC nie posiada zdania na temat możliwości wypożyczania przechowywanych u nich materiałów do pracowni naukowych archiwów państwowych. Z przeprowadzonej korespondencji mogę też wnioskować, że NAC nie śledzi działalności FamilySearch, dotyczącej digitalizacji mikrofilmów z materiałów z Polski, w szczególności tych, których kopie (mikrofilmów) posiada w swojej kolekcji a które nie są dostępne w archiwach przechowujących oryginalne rękopisy.

No cóż….

Ale pytanie o sposób informacji o istnieniu mikrofilmów dotyczy także bazy danych PRADZIAD czy jakiegokolwiek systemu informacji na ten temat, opracowanego przez Archiwa Państwowe. Informacja zamieszczona w PRADZIADZIE – jeśli chodzi o przykładowe księgi z Grębocina – według mnie sugeruje, a przynajmniej może zostać tak odczytana, że księgi nie zostały zmikrofilmowane, co po prostu nie jest prawdą.
Oczywiście za chwilę mikrofilmy w ogóle wyjdą z użycia. Ale dokumenty zdigitalizowane, które będziemy przeglądać, w wielu przypadkach będą faktycznie zdigitalizowanymi mikrofilmami. Być może informację o istnieniu mikrofilmów należy zastąpić informacją o istnieniu wersji zdigitalizowanej. Dalej pozostaje pytanie, czy w przypadku, kiedy z przechowywanych w Archiwach Państwowych materiałów zostały wykonane kopie cyfrowe – choć nie zawsze przez rodzime archiwa – informacja na ten temat powinna się znaleźć w elektronicznych inwentarzach zasobu polskich archiwów, dostępnych on-line. Świetnie byłoby, gdyby tak było!!!

Grażyna Rychlik

16 IV 2018

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s