Ubytek przodków, endogamia oraz problemy z definicjami i nazewnictwem w genealogii

Ostatnio w amatorskich dyskusjach genealogicznych pojawiło się określenie „zapętlenie przodków” czy „zapętlenie rodzinne”. Nigdy nie spotkałam się z takim określeniem, nikt też na razie nie podjął próby zdefiniowania go. Można powiedzieć, że stworzenie takiego określenia wynika z faktu bardzo słabej znajomości pojęć z genealogią związanych oraz potrzeby nazwania pewnego rodzaju „sytuacji genealogicznej”. Niektórym łatwiej jest stworzyć jakieś określenie samemu niż doczytać w literaturze, jakiej nazwy powinno się używać. Nie pomaga tutaj – jeśli chodzi o język polski – nawet Internet. Pobieżny przegląd haseł w języku angielskim pozwala zauważyć, że wiele pojęć i nazw z zakresu genealogii nie ma swojego odpowiednika w hasłach w języku polskim. Nie znaczy to oczywiście, że odpowiedników nie ma w ogóle, raczej dowodzi to, że genealogia jako dziedzina, choćby nauka pomocnicza historii, nie jest wystarczająco opisana w nowoczesnych źródłach informacji.
Hasło genealogia, które – jak wynika z dat – było w Wikipedii aktualizowane zarówno w języku polskim jak i w angielskim w styczniu 2018, w wersji angielskiej ma 16 stron a w wersji polskiej tylko 4. Czy genealogia w Polsce jest zatem ograniczona do 25% genealogii w języku angielskim? Na to pytanie każdy może sobie sam odpowiedzieć według własnego uznania lub rozeznania.
Ciekawym rozdziałem w ramach hasła „genealogy” w języku angielskim, dowodzącym zaawansowanego rozumienia genealogii, jest „Reliability of sources” czyli wiarygodność źródeł, który to rozdział w ogóle nie występuje w polskiej wersji językowej hasła. Być może nieprzypadkowo, gdyż w Polsce (ale nie tylko!) wiele osób woli przyjąć na wiarę ustne relacje na temat historii rodzinnych i wręcz boi się weryfikować je w dokumentach, żeby przypadkiem nie dowiedzieć się, że było inaczej. Oczywiście jest też wiele osób zainteresowanych poznaniem informacji pochodzących ze źródeł o większym stopniu wiarygodności niż przekazy ustne. Oczywiście – muszę też bronić przekazów ustnych – nie można też podchodzić do przekazów ustnych, jako źródeł stuprocentowo niewiarygodnych, gdyż mogą być one nie tylko całkowicie wiarygodne ale także mogą zawierać wiele naprowadzających informacji, które mogą znacznie skrócić nasz czas docierania do kolejnych źródeł. Wiarygodność przekazów ustnych trzeba jednak potwierdzić w źródłach.

Ubytek przodków czy brakowanie przodków to hasła, których nie udało mi się znaleźć w Internecie. Wikipedia wyrzucała hasła albo ze słowem „przodek” albo „brak” i te ostatnie z genealogią nie miały już nic wspólnego. Mam nadzieję, że tym przykładem zachęcę przynajmniej niektórych genealogów obecnych i przyszłych do sięgnięcia do literatury przedmiotu, na przykład rozdziału poświęconego genealogii w książce J. Szymańskiego Nauki pomocnicze historii, gdzie można zapoznać się z teorią genealogii, opisaną w Polsce jak i słownictwem genealogicznym.

Ubytek przodków czy brakowanie przodków (ang. pedigree collapse) albo za Szymańskim także „tożsamość przodków” to sytuacja, w której w dalszych pokoleniach (8-10 pokoleń wstecz czy więcej), jedna i ta sama osoba będzie posiadała ten sam stopień pokrewieństwa w stosunku do obydwojga naszych rodziców – na przykład jeden z 7x pradziadków zarówno naszej matki jak i naszego ojca będzie jedną i tą samą osobą. Wcześniej opisywałam taki przypadek, który został potwierdzony w genealogii księcia Harry’ego i Meghan Markle (link do artykułu)

Przyjmując, że wszyscy pochodzimy od tego samego przodka, co na bieżący stan wiedzy, zdają się potwierdzać także badania DNA, musimy się zgodzić z tym, że wszyscy jesteśmy ze sobą spokrewnieni. Czasami takie pokrewieństwo będzie jeszcze można potwierdzić w źródłach pisanych, co będzie zależeć od ich stanu zachowania a także od naszego zaangażowania w poszukiwania. a czasami nie. Ubytek przodków jest cechą drzewa genealogicznego każdego z nas. Czasem może on być zupełnie niewidoczny, gdyż nastąpił w czasach, z których nie zachowały się źródła, i nie będzie do wykrycia w żaden inny sposób. Być może będzie to kiedyś możliwe przy pomocy DNA, jeżeli interpretacja wyników badań rozwinie się tak bardzo, że będzie można potwierdzać w ten sposób bardzo odległe pokrewieństwo niezależnie od płci naszych przodków.

Endogamia jest nieco inną sytuacją. Tutaj pokrewieństwo jest o wiele bliższe, na poziomie posiadania wspólnych pradziadków czy prapradziadków, i jest łatwe do potwierdzenia w źródłach, o ile tylko istnieją, i nie wymaga szukania wiele pokoleń wstecz. Chociaż może to być zjawisko powtarzające się na przestrzeni kilku/wielu pokoleń dość często. Może się więc zdarzyć, że zarówno ubytek przodków jak i endogamia będą cechować drzewo genealogiczne jednej rodziny. Skutkiem endogamii będzie także ubytek przodków w bliskich pokoleniach. Endogamia zdarzała się w określonych sytuacjach, najczęściej:
– małżeństwa w ramach bliskiego pokrewieństwa w rodzinach królewskich, arystokratycznych itd.,
– małżeństwa w ramach grupy względnie zamkniętej czy to etnicznie czy geograficznie.

Inną sytuacją jest kazirodztwo. Termin, którego na pewno boi się wielu poszukiwaczy, ale losowo taka sytuacja w drzewie genealogicznym może zostać potwierdzona w poszukiwaniach. Tu chodzi o sytuację, kiedy rodzice mają dzieci z własnymi dziećmi.

Przyczyną nieużywania nazw odpowiadających opisanym sytuacjom jest być może z jednej strony ich nieznajomość a z drugiej obawa przed upublicznieniem bliskiego pokrewieństwa w rodzinie. Czasami są to obawy zupełnie nieuzasadnione, co pokazują na przykład artykuły o pokrewieństwie księcia Harry’ego i Meghan Merkle. Pokrewieństwo to jest tak odległe, że jest raczej ciekawostką genealogiczną w tym sensie, że można potwierdzić czyjąś genealogię – szczególnie jeśli nie jest to rodzina królewska a tak jest w przypadku Meghan – tak daleko wstecz.
Pośrednio dowodzi to też, że wszyscy jesteśmy ze sobą spokrewnieni, także z rodzinami królewskimi.

Mam nadzieję, że określenie „zapętlenie przodków” zniknie z amatorskiego słownika genealogów i zostanie zastąpione nazwami, które już istnieją w słowniku pojęć genealogicznych i odpowiadają danej sytuacji, czyli bliższemu czy dalszemu pokrewieństwu osób w jednym drzewie genealogicznym, które skutkuje* nazywamy zjawiskiem ubytku przodków lub endogamii.

Grażyna Rychlik

18 II 2018, aktualizacja 19 II 2018

*Jednak pod wpływem komentarza Macieja oraz zgodnie z własnym stwierdzeniem w odpowiedzi na komentarz, że nie chodzi mi o przyczyny i skutki zjawisk a raczej o zwrócenie uwagi na ich istnienie i nazwy, zamieniam to jedno słowo.

 

Zachęcam wszystkich do przeczytania interesującej dyskusji w komentarzach pod tym postem, która jest jego – moim zdaniem – interesującym dopełnieniem. Wszystkim komentującym dziękuję za ciekawe pytania i uwagi.

 

Reklamy

10 myśli na temat “Ubytek przodków, endogamia oraz problemy z definicjami i nazewnictwem w genealogii”

  1. W moim wywodzie przodków szybko odkryłam czym jest ubytek przodków 🙂 Dobrze nazywać rzeczy po imieniu.
    Moim problemem jest narysowanie mojego wywodu, w którym na razie 7 gałęzi spotkał ubytek przodków, co czasem powoduje nierówny stopień pokrewieństwa np. po jednej stronie 6xpradziadek, a w innej linii 7xpradziadek. Do tego już wiem na pewno, że moi Rodzice mają co najmniej 1 wspólnego przodka, co do kolejnego nie mam jeszcze pewności. Istna plątanina.
    Życzę dobrego wieczoru.
    Pozdrawiam,
    Paula

    Polubione przez 1 osoba

    1. Nierówny stopień pokrewieństwa to jeszcze inna cecha. Dwie podstawowe przyczyny przychodzą mi do głowy. Pierwsza to duża różnica wieku między dziećmi w jednym małżeństwie – najstarsza córka czy syn może mieć dwadzieścia lat lub więcej, kiedy urodzi się jej/jego najmłodsze rodzeństwo, sama/sam może mieć już dziecko, jedno, może dwoje i może się też zdarzyć, że te dzieci będą starsze od cioci/wujka – tego najmłodszego rodzeństwa mamy/taty. Ja mam na pewno jeden taki przypadek w rodzinie, ale jest ich być może więcej, a jedynie ja ich na razie nie wyśledziłam. Druga sytuacja, to gdy mężczyzna żeni się dużo później niż reszta rodzeństwa – albo z powodu odbywania służby wojskowej, albo z innego powodu, czasem z przeciągania życia w stanie wolnym. I wtedy też jego dzieci mogą być dużo młodsze od dzieci jego rodzeństwa.
      Jeśli chodzi o ubytek przodków i związane z tym problemy przy rysowaniu drzewa, to ja osobiście zdaję się na oprogramowanie, które w takich sytuacjach zaznacza, że dana osoba jest też w tym innym miejscu. Nie jest to rozwiązanie idealne, chyba nie ma tu rozwiązań idealnych, a jedynie względne do zaakceptowania (albo i nie…). Dlatego też ważna jest część opisowa drzewa, sam rysunek drzewa/tablica to w zasadzie schemat a nie udokumentowane opracowanie. W opisie natomiast można wyjaśnić całą sytuację.

      Polubienie

      1. Przyjrzałam się głębiej mojej tablicy przodków i zachodzi tam kilka zjawisk.
        Ubytek przodków np. u Zarazów, wspólny przodek jest dwukrotnie moim 7xpradziadkiem, w linii Kliszczów wspólny przodek jest dwukrotnie moim 5xpradziadkiem. W linii np. rodziny Galus nierówny stopień pokrewieństwa – Kazimierz jest moim 7 i 8xpradziadkiem.
        U moich pradziadków wystąpiła także endogamia. Według komputacji kanonicznej byli spokrewnieni w 3 stopniu, a według komputacji rzymskiej (prawa cywilnego) w 5 stopniu pokrewieństwa w nierównej linii bocznej. Dziadek mojego pradziadka był pradziadkiem jego żony. W 1921 roku komputacji kanonicznej już nie stosowano, dlatego nie potrzebowali dyspensy biskupa.
        Masz rację w moim przypadku nierówny stopień pokrewieństwa dwukrotnie wynika z dużej różnicy wieku rodzeństwa.
        Także zdaję się na tablice generowane przez program, ale w moi przypadku wygląda to dziwnie i bez dodatkowych opisów trudno się zorientować niewtajemniczonym o co chodzi. Dla niektórych gałęzi program wyświetla tylko numery i ucina drugą tą samą gałąź, a dla innych dubluje całą linię. Zresztą trudno się dziwić wyżej przedstawiłam tylko część pokrewieństwa moich przodków, a jest tego na razie dwa razy więcej.
        Twój artykuł skłonił mnie do trochę przerażających myśli o genealogii genetycznej, w przypadku tak zdublowanego wywodu przodków jak mój…

        Polubione przez 1 osoba

      2. Paula, super! Dziękuję, że podzieliłaś się tą analizą, jest bardzo interesująca. Pokazuje też ogrom pracy, który włożyłaś w swoją genealogię! Mam nadzieję, że zachęci ona innych czytelników-genealogów do przeanalizowania swoich drzew.
        Zgadzam się z Tobą całkowicie, że programy nie są idealne. Po prostu ich projektanci nie myślą, że te zjawiska są tak częste, że trzeba by je jakoś inaczej przedstawiać, żeby były czytelne. Być może rozwiązaniem byłaby trójwymiarowość. Jednak wszystkie programy bazują na tradycyjnym płaskim przedstawieniu drzewa potomków rodu czy wywodu przodków, niewiele nowego wprowadzono do tego tematu. Być może nadszedł czas, żeby to zmienić…

        Endogamia jest pewnego rodzaju zmorą genealogii genetycznej, bo gdy zachodzi, to w ramach dużej grupy – nawet jeśli weźmiemy pod uwagę tylko jedną dużą rodzinę, gdzie po kilku pokoleniach są setki lub tysiące potomków – wszyscy mają jakieś odcinki wspólne i nie są one pomocne przy ustalaniu pokrewieństwa z potencjalnymi krewnymi z bazy, mimo, że mogą być one niemałe, gdyż wskazują jedynie na to samo pokrewieństwo, a przecież i tak wchodziły do rodziny osoby niespokrewnione. Oddzielenie jednych odcinków od drugich może być bardzo trudne.
        Masz już zrobiony, czy zaczęłaś rozważać test DNA?

        Polubienie

  2. Masz absolutną rację, że powinniśmy promować i używać właściwego słownictwa. Ubolewam, że termin drzewo genealogiczne już nam zupełnie przepadł i będzie używany w odniesieniu do wszelkich zestawień rodzinnych, a nie tablicy potomków.

    Natomiast, mam pewne wątpliwości co do przytoczonych przez Ciebie opisów terminów ubytek przodków i endogamia.

    Czy rzeczywiście ubytkiem przodków określamy sytuacje w których „jedna i ta sama osoba będzie posiadała ten sam stopień pokrewieństwa w stosunku do obydwojga naszych rodziców” . Wątpliwość dotyczy tego samego stopnia pokrewieństwa. Czyli nie będzie ubytku przodków, gdy dla jednej osoby jest to 3 x pradziadek, a dla drugiej 4 x pradziadek?! To jak taką sytuacje nazywamy? Też w tej sytuacji ubywa przodków.

    I endogamia. Jak zerknie się do Wikipedii to można przeczytać, że jest to „kulturowa reguła nakazująca jednostce zawieranie małżeństw wewnątrz własnej grupy”. Więc raczej przyczyna, a nie skutek pojawiający się w naszym wywodzie przodków.

    Czasami sobie żartujemy (tak traktowałem rozmowę na ten temat na fb), ale powtarzam, że masz absolutna rację, że powinniśmy zadbać o stosowanie właściwego słownictwa.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bardzo dobre pytania!

      Jeśli chodzi o ubytek przodków a tam o ten sam stopień pokrewieństwa to może powinnam użyć określenia „to samo pokolenie”, ale nie zmienia to sensu ani mojej wypowiedzi ani Twojego pytania. Trzymając się mojego przykładu, jeżeli rodzice są z tego samego pokolenia a w pokoleniach pomiędzy nimi i wspólnym przodkiem małżeństwa były zawierane w ramach pokolenia, to ich wspólny przodek będzie z tego samego pokolenia dla każdego z nich. Jeżeli natomiast na którymkolwiek poziomie pokoleniowym zajdzie jedna z sytuacji, które opisałam w odpowiedzi na komentarz Pauli lub inna, które spowodują przesunięcie/niezgodność pokoleń, choćby rodzice będą z różnych pokoleń, to oczywiście będzie tak jak piszesz. Wszystko zależy od sytuacji. W przypadku ubytku przodków po prostu gdzieś dalej w drzewie jedna i ta sama osoba będzie wspólnym przodkiem dla dwóch osób, które pokolenia później wyglądają na zupełnie ze sobą niespokrewnione.
      Chodziło mi też o pokazanie w miarę odległego pokrewieństwa (7x pradziadek), bo kiedy schodzimy z liczby pokoleń i przesunięcie jest – jak w Twoim przykładzie – o jedno pokolenie – to możemy przejść do endogamii.

      Jeśli chodzi o endogamię to mnie nie chodziło o rozpatrywanie endogamii jako przyczyny czy skutku tylko raczej o zwrócenie uwagi na istnienie takiego zjawiska i podania jego nazwy. W ostatecznym rozrachunku, i co jest istotne także dla genealogii oraz rysowania tablic genealogicznych, jest to zawieranie małżeństw w ramach bliskiego a nawet zbyt bliskiego pokrewieństwa. W jednych społecznościach było na to przyzwolenie, w innych było to prawnie zakazane i w tym ostatnim przypadku, jeżeli takie małżeństwo miało być zawarte, trzeba było uzyskać zgodę od „instytucji”, która takie zgody wydawała. Myślę, że w przypadku genealogii raczej najpierw zauważymy małżeństwa w ramach bliższego pokrewieństwa – czasem w akcie małżeństwa znajdziemy numer dokumentu dyspensy biskupa – i to da nam do myślenia, ale niekoniecznie będziemy poszukiwać, jak takie zjawisko w może się nazywać. Czasem jest to sytuacja jednorazowa i niezwiązana z przypadkami, które opisuje definicja, a czasami definicja może nam podpowiedzieć, jaka była przyczyna zawarcia czy zawierania małżeństw w ramach bliskiego pokrewieństwa a tym samym powiedzieć coś więcej o naszych przodkach.

      Mam nadzieję, że wszyscy będą czytać komentarze i zyskają na tej dyskusji!

      Polubienie

    2. Dzisiaj spojrzałam jeszcze na świeżo na Twoją uwagę dotyczącą przyczyn i skutków zjawisk genealogicznych, których zgodnie z tym co napisałam wcześniej, nie chciałabym rozpatrywać, ale ostatnie zdanie w poście rzeczywiście mogło być tak odbierane. Dlatego wymieniłam to jedno słowo na takie, które zgodne jest z moimi intencjami, i to oznakowałam (przykład sam w sobie ciekawy w odniesieniu do dyskusji wśród blogerów genealogicznych, co należy robić w przypadku aktualizacji postów). Dziękuję za uważne czytanie!

      Polubienie

  3. W wydaniu NPH Szymańskiego z 2001 r. jest ubytek przodków zdefiniowany prościej, jako posiadanie wspólnego przodka przez małżeństwo. Czyli posiadanie wspólnego dziadka (choć nie wiem czy takie małżeństwo doszłoby do skutku z przyczyn formalnych) jest już ubytkiem przodków i nie potrzeba 8 czy 9 pokoleń.

    Odnośnie nie znania terminologii przez nowicjuszy, to mam inne zdanie. Na studiach często zdarzało się, że profesor mówił, że to już powinniście znać i jeśli się tego nie rozumie/nie zna to trzeba samemu się nauczyć. I trochę to przechodzi na fora genealogiczne gdzie wymaga się już jakieś wiedzy. Nie mam tu na myśli osób roszczeniowych które ciągle chcą żeby im pomagać a osoby świeże które nie do końca znają terminologię a chcą się czegoś nauczyć. Choć sam uważam, że albo jest się samoukiem albo nieukiem i traktuję to jako motor do samokształcenia i nie wymagam tego od innych.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Moim przesłaniem było to, że dziś nie każdy sięga po książki – na przykład po Szymańskiego – natomiast w polskim Internecie jest dość ubogo jeśli chodzi o możliwości samokształcenia się, jeśli szukamy definicji niektórych słów czy określeń funkcjonujących w genealogii. Z tego też powodu tworzone są nowe słowa, zamiast których można by – a nawet powinno się – używać istniejącego słownictwa genealogicznego.
      Jeśli chodzi o przykład Szymańskiego dotyczący tożsamości przodków – podoba mi się to jego określenie, to pewnie chciał podać jak najprostszy teoretyczny przykład. Ja z kolei posłużyłam się odległymi pokoleniami, by uniknąć zbyt bliskiego pokrewieństwa.

      Polubienie

  4. Witam,
    nie zrobiłam jeszcze testu DNA. Czekałam aż mój wywód będzie wystarczający do jakiegoś sensownego wnioskowania. Teraz uważnie zastanawiam się jaką grupę kuzynów dobrać, aby poprawnie analizować wyniki.
    Odnośnie ubytków przodków nasuwa mi się jeszcze jedna uwaga.
    Patrzymy z perspektywy naszych wywodów, które zwykle udało nam się wprowadzić w przełom XVIII/XIX wieku lub do połowy XVIII wieku. Demografia ludności była wtedy znacząco wyższa niż na początku XVIII wieku i w XVII wieku oraz wcześniej. Ubytków było mniej. Sytuację wieków wcześniejszych dobrze obrazują np. rodziny kolonistów niemieckich z epoki kolonizacji józefińskiej, które zakładały kolonię składającą się z kilkunastu rodzin. Dwa pokolenia później były na różny sposób spokrewnione i spowinowacone.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s