Czy posiadanie wspólnego przodka 15-20 pokoleń wstecz jest przeszkodą do zawarcia małżeństwa?

Wydawałoby się, że jest to dziwne pytanie, ale może się ono nasunąć podczas lektury niektórych artykułów trafiających do przestrzeni informacyjnej kreowanej przez media. Jest to przestrzeń od genealogii dosyć odległa, ale czasami tak się zdarza, że drogi mediów i genealogii krzyżują się ze sobą. Czasami efekt jest bardzo dobry, a czasami niekoniecznie.

Niedawno natknęłam się na dziwny artykuł na temat pokrewieństwa księcia Harry’ego i jego bliskiej znajomej (określenie „partnerka” z artykułu w języku polskim nie odnajduje potwierdzenia w artykule w języku angielskim, gdzie używane jest określenie ‘girlfriend”). Genealodzy rozpracowujący genealogie zarówno członków rodzin królewskich jak i osób, które trafiają do tych kręgów, w przypadkach takich jak ten przytoczony, zabierają się do pracy. Jeżeli tylko są źródła, można prześledzić pokrewieństwo setki lat wstecz. Oczywiście, dzisiejsze standardy genealogiczne wymagają, by potwierdzić takie pokrewieństwo także genetycznie, choć nie zawsze może to być możliwe. Jeśli nie jest, wywody przodków opierają się tylko na dokumentach i nie są potwierdzone badaniami na pokrewieństwo biologiczne.

W tym konkretnym przypadku pojawiło się więc określenie, że książę Harry Windsor i Meghan Markle są kuzynami.

Oczywiście w bardzo ogólnym rozumieniu znaczenia słowa „kuzyn” nie da się temu zaprzeczyć. Jednakże wspólny przodek w 15. pokoleniu to nie jest stopień pokrewieństwa, który mógłby sam w sobie w jakikolwiek sposób stanąć na drodze do zawarcia małżeństwa w świetle prawa religijnego czy świeckiego, jeżeli wyciągnięcie tego tematu przez media przyświecało takiemu rodzajowi konkluzji. Być może tak nie było, ale wydaje się, że szukano w tym temacie pewnego rodzaju sensacji, wykraczającej poza ciekawy przypadek genealogiczny potwierdzenia tak odległego pokrewieństwa pomiędzy rodziną królewską a rodziną przynajmniej na pierwszy rzut oka „zwyczajną”. Oczywiście, w tym konkretnym przypadku – gdyż chodzi o rodzinę królewską – o przeszkodach do zawarcia małżeństwa mogą zadecydować zupełnie inne kwestie.

Patrząc na problematykę potwierdzenia odległego pokrewieństwa trzeba przyznać, że pasjonaci genealogii nie będący członkami rodzin królewskich z powodzeniem mogą pokrewieństwo tak odległe ustalić, jeżeli tylko istnieją pozwalające na to dokumenty lub jeśli przeprowadzi się na tyle szerokie i żmudne analizy materiału genetycznego, że pozwolą one na potwierdzenie tak odległego pokrewieństwa osób odmiennej płci. Można by więc nieopatrznie zrozumieć, że jeśli takie odległe pokrewieństwo się udowodni, to może to być przeszkodą do zawarcia małżeństwa.

Należy jednak pamiętać, że w przypadku zawierania małżeństw kwestie takie jak dozwolony stopień pokrewieństwa osób planujących zawrzeć związek małżeński reguluje prawo, obowiązujące w danym kraju. Jeżeli nurtuje nas ten temat, trzeba go po prostu zgłębić. Sprawdzać trzeba zarówno przepisy prawa świeckiego jak i religijnego a w tym ostatnim przypadku trzeba sprawdzić, jak odnosi się do pokrewieństwa potencjalnych małżonków dana religia, przepisy mogą być podobne, ale nie można zakładać, że wszystkie wyznania mają takie same zasady w tym względzie.

Pokrewieństwo sięgające setek lat wstecz, nie ogranicza więc prawnie możliwości zawierania związków małżeńskich. Nie badałam sprawy zbyt głęboko, być może istnieje jakiś kraj, który nie zezwala na małżeństwo osób spokrewnionych ze sobą 15 pokoleń wstecz. Na ogół mówimy o 4-5 pokoleniach.

Pewne – przynajmniej na razie – zdaje się natomiast być to że genetycznie, więc i historycznie wszyscy pochodzimy: mężczyźni od jednego mężczyzny a kobiety od jednej kobiety. Jest więc oczywiste, że wszyscy jesteśmy ze sobą spokrewnieni a zatem należy się spodziewać, że takich odległych wspólnych przodków będziemy odnajdywać. Czy na nich natrafimy zależy od tego, jak dawno temu żył nasz wspólny przodek, czy jeszcze w czasach, które możemy sprawdzić w dokumentach czy wcześniej.

Jeżeli zajmujemy się genealogią, to dążenie do ustalenia kim byli nasi przodkowie z najstarszego pokolenia, którego istnienie możemy udowodnić przy pomocy zachowanych do dziś materiałów archiwalnych, powinno być jednym z naszych głównych celów poszukiwawczych. Im dalej będziemy sięgać wstecz, tym prędzej możemy natrafić na tak zwany „ubytek przodków” (albo „tożsamość przodków” (za J. Szymański, Nauki pomocnicze historii, s. 80)) czyli sytuację, gdzie w naszym drzewie genealogicznym jedna osoba będzie miała taki sam stopień pokrewieństwa do każdego z kilku naszych przodków (np. była pradziadkiem dwóch osób (dowolnie: prababci i/lub pradziadka) z ośmiorga naszych pradziadków). Takie sytuacje wynikały (i nic nie zmieniło się w tym względzie do dziś) z zawierania małżeństw – świadomego lub nie – wśród krewnych. Kilka pokoleń później, kiedy rodziny są już bardziej rozrośnięte, trudno taką tożsamość przodków dostrzec bez przeprowadzenia kwerendy genealogicznej. Jest więc naturalne, że na pewnym poziomie pokoleniowym będziemy mieć wspólnych przodków z osobami, których pokrewieństwa z nami nie byliśmy świadomi. I nie ma w tym nic na miarę sensacji.

Link do artykułu angielskiego (English)
Prince Harry And Meghan Markle Are Distant Cousins According To Family Tree

Link do artykułu polskiego
Szokujące doniesienia mediów. Książę Harry i jego partnerka są spokrewnieni?

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s