Parantele i DNA

Miałam zamiar nie pisać już w tym tygodniu o genealogii, a w szczególności o genealogii genetycznej. Jednakże z racji dnia wolnego przyjrzałam się wieży z książek i czasopism, stojącej przy moim łóżku, z zamiarem rozprawienia się z nią, to znaczy, doczytania nieprzeczytanych do końca książek i przełożenia czasopism na ich właściwe miejsce. W ten sposób powróciłam do „Paranteli”, o których już dawno miałam zamiar napisać kilka słów.

OKLADKA Parantele 908

 

Po pierwsze, gdyby był w Polsce jakiś konkurs na kreatywność w genealogii albo na najciekawszą nazwę czasopisma genealogicznego, to ja dałabym w każdym z tych konkursów pierwszą nagrodę nazwie „Parantele”, którą nosi Rocznik Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego.

Prawdę powiedziawszy nie znałam kiedyś tego słowa i kiedy zakupiłam „Parantele”, sięgnęłam do słownika. Parantela, w liczbie mnogiej parantele, to słowo określające związki pokrewieństwa, powinowactwa, zwłaszcza z osobami pochodzącymi ze znanego rodu, ogół krewnych i powinowatych, ród. Parantele można wywodzić lub ustalać (na podstawie Słownika języka polskiego PWN ze Złotej Encyklopedii PWN, DVD Rom, Edycja 2003). Słowo jest oryginalne a jednocześnie odnosi się do sedna genealogii, moim zdaniem świetny wybór nazwy!

Akurat w mojej wieży książkowo-czasopismowej znajdowały się „Parantele” z 2016. Zajrzałam do nich ponownie i zobaczyłam, że cały rozdział poświęcony jest artykułom na temat różnych doświadczeń z przeprowadzaniem testów DNA i próbą wykorzystania wyników do odnalezienia krewnych czy innych tym podobnych celów. Najbardziej zachwyciła mnie relacja o odnalezieniu krewnych oraz o odkryciu swoich mennonickich korzeni ze wskazaniem konkretnego obszaru pochodzenia w północnej Holandii przez pana Jana Jansa, który opisał ją w artykule Badania DNA. Dla mnie najbardziej niesamowite w tej historii było to, że ktoś z potomków rodzin mennonickich mieszka dalej w Polsce, szczególnie, że miał miejsce ten dłuższy (choć nie wiem, jak długi) epizod pobytu na Wołyniu, no a potem cała straszna historia pierwszej połowy XX. Wieku i nie tylko!

Kilka lat temu w jednej z moich grup turystycznych z USA była pani, której mąż powiedział mi, że on ma korzenie w Holandii a żona na Ukrainie. Od słowa do słowa okazało się, że jest mennonitką, więc zasugerowałam, by dowiedzieli się czegoś więcej na temat jej przeszłości, bo pewnie wywodzi się z rodziny, która kiedyś przywędrowała z Holandii na Żuławy, a następnie w wyniku którejś z kolejnych fal ograniczeń prawnych skierowanych przeciwko mennonitom w Prusach (jak edykt z 1732 nakazujący mennonitom uchylającym się od służby wojskowej opuszczenie Prus, następnie edykt z 1789 pozbawiający mennonitów prawa do dzierżawy oraz posiadania własnego majątku, aż wreszcie utworzenie przez Fryderyka Wilhelma III Hohenzollerna w Prusach w 1817 kościoła ewangelicko-unijnego w wyniku czego dla mennonitów nie było już tam po prostu miejsca) trzeba było albo zmienić wyznanie albo wyjechać. Ci, co po 1789 pozostali w Prusach na ogół zmienili wyznanie, ci którzy chcieli pozostać przy swojej wierze, na ogół emigrowali do Rosji, niektórzy już wtedy do USA. Pan do mnie później napisał i potwierdził, że rzeczywiście takie były koleje losu rodziny jego żony.

No cóż, w artykule pana Jana Jansa zabrakło mi w zasadzie wszystkiego, i tego interesującego tła historycznego, które motywowało (niekoniecznie z ich własnej woli) jego przodków do osiedlenia się na Wołyniu, i drzewa genealogicznego, które pokazywałoby pokrewieństwo z rodzinami z projektu Mennonite (Anabaptist) DNA Project Background, o którym wspomina, poza oczywiście namiastką świetnej historii i bardzo ciekawym przykładem wywodzenia się z rodziny, której potomkowie żyją do dziś w różnych krajach oraz możliwością potwierdzenia swoich korzeni a tym samym miejsca pochodzenia przodków przy pomocy badań DNA.

Opisana pokrótce przez autora historia zdaje się mieć potencjał na dłuższy artykuł albo i książkę o fascynującej dla niejednego genealoga treści. Jest to też bardzo ciekawy przykład wykorzystania testów DNA, który warto byłoby bardziej szczegółowo opisać, gdyż w języku polskim niewiele jest opisów takich projektów, które do tego zakończyły się sukcesem. Z artykułu niestety nie dowiadujemy się na ten temat niczego, ani do jakiej haplogrupy należeli badani, ani w jaki sposób wykorzystano badanie atDNA.

Pozostaje mi jedynie nadzieja, że ta historia rodzinna, odtworzona także dzięki DNA zostanie opisana w pełniejszej (treść) i obszerniejszej (objętość) wersji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s