Wspólny odcinek DNA o długości 20 cM to dużo czy mało? Z kim możemy dzielić odcinek o takiej długości?

Muszę przyznać, że zupełnie nie złapałam bakcyla rozpracowywania wyników testów DNA chromosomu Y. Bardziej pociąga mnie praca detektywa polegająca na tropieniu wspólnych przodków przy pomocy testów DNA autosomalnego.

Mój miniony weekend był prawie w całości poświęcony genealogii genetycznej. Niedawno przerzuciłam wyniki rodzinnych testów DNA autosomalnego z Family Tree DNA (FTDNA) do GEDMatch więc mogę je teraz porównać z wynikami osób, które testowały swoje DNA w FTDNA jak i w innych firmach, jeżeli tylko zaimportowały swoje wyniki do GEDMatch.

Przykład, który tutaj opiszę, dotyczy przodków mojego ojca, ale w zasadzie większość osób, które testuje DNA autosomalne staje przed podobnym wyzwaniem. Po zrobieniu testów i udostępnieniu wyników na stronie internetowej firmy, w której wykupiliśmy badanie, możemy zapoznać się z listą osób, z którą dzielimy pewną ilość DNA. Lista ta jest na ogół długa, wartości liczbowe są niskie a długości wspólnego odcinka DNA są na ogół niewielkie. Ilość wspólnego DNA może wynosić 10 do 30 cM (centymorgan to jednostka miary długości DNA), jeżeli jest to 50 cM, to jest to już całkiem dużo, a długość wspólnego odcinka może wynosić 8-25 cM, jeżeli jest to 30 cM czy 50 cM to jest to już dużo, choć, jak popatrzymy ma tabelę opracowaną przez dr Blaine’a T. Bettingera, pokazującą wyniki jego badania na temat ilości dzielonego DNA autosomalnego w zależności od stopnia pokrewieństwa (link na końcu tego wpisu), to widzimy, że na pewno osoby, z którymi dzielimy DNA o powyżej opisanych długościach, nie są z nami blisko spokrewnione i nie w linii prostej.
Oczywiście losowo może się zdarzyć, że w bazie znajdziemy kogoś bardzo blisko z nami spokrewnionego, ale nie zdarza się to zbyt często. To raczej my testujemy osoby z różnych pokoleń w naszej rodzinie a tym samym dodajemy do bazy danych osoby bliżej ze sobą spokrewnione.

Pytanie, które zadałam sobie w miniony weekend, brzmiało: jeżeli wspólny odcinek DNA autosomalnego jest krótki, to jakie są szanse, by szybko ustalić w jaki sposób jesteśmy z tą drugą osobą z bazy danych spokrewnieni?

Odpowiedź na to pytanie brzmi: jeżeli zostaną spełnione pewne warunki, to odpowiedź można znaleźć naprawdę szybko.

Jakie to warunki? Podstawowy warunek jest taki, by przynajmniej jedna z osób porównujących swoje wyniki posiadała dobrze opracowane i sięgające najlepiej do końca XVIII w. drzewo genealogiczne dla wszystkich linii swoich przodków. Drugi to taki, by ta druga strona posiadała przynajmniej szczątkowe drzewo genealogiczne, które pozwoliłoby na odnalezienie potencjalnej wspólnej linii, czy to na podstawie lokalizacji geograficznej czy nazwiska czy obydwu tych parametrów.
A dalej to już wiele zależy od szczęścia. Bardzo pomocne mogą być zindeksowane akty metrykalne czyli na przykład baza „Geneteka” czy inne bazy, portale lub strony prywatne, gdzie zindeksowane są akty metrykalne z interesującego nas obszaru. Księgi metrykalne dostępne on-line też będą bardzo przydatne, gdyż trzeba przeczytać, co w tych istotnych odnalezionych w indeksach aktach zostało napisane. Jeżeli akty nie są zindeksowane, to trzeba po prostu przeszukać księgi.

Do mojego eksperymentu szybkiego szukania (w celu odnalezienia) krewnych genetycznych a więc i genealogicznych wybrałam osobę, której najdłuższy wspólny odcinek DNA był na poziomie długości 20 cM oraz która miała szczątkowe drzewo genealogiczne.

W rezultacie w tym drugim drzewie, które musiałam dobudować, odnalazłam osobę o takim samym nazwisku panieńskim jakie miała moja praprababcia Balbina z domu Krajczyńska po mężu Dołecka, urodzona ok. 1834 w Nowym Mieście n. Soną (dziś powiat płoński). Przypomniało mi to, że niestety w księgach metrykalnych z Nowego Miasta n. Soną, dostępnych czy to w Archiwum Państwowym czy Diecezjalnym, jest wielka kilkudziesięcioletnia dziura w związku z czym nie da się ustalić wielu zdarzeń metrykalnych, które miały miejsce w tej parafii. Przyjęłam więc, że ta odnaleziona Ludwika Krajczyńska była najprawdopodobniej starszą siostrą Balbiny. Ich wiek i miejsce przebywania przemawiały za tą hipotezą. Także i inne przesłanki: ojciec Balbiny urodził się w Nowym Mieście i tam mieszkał, mąż Ludwiki także urodził się w tym mieście i tam mieszkał. Wydaje się więc wielce prawdopodobne, że i ślub odbył się w Nowym Mieście n. Soną, choć być może okaże się jeszcze, że było inaczej. Przy okazji poszukiwania wspólnego źródła DNA (czyli wspólnego przodka dla dwóch osób testujących, w tym mojego ojca) odnalazłam też akt ślubu rodziców Balbiny Krajczyńskiej. Jeżeli Balbina i Ludwika były rzeczywiście siostrami, to ich rodzice, Mikołaj Krajczyński i Katarzyna Szymańska, byli wspólnymi przodkami dwóch osób testujących dla tej jednej linii ich przodków.

Żeby potwierdzić pokrewieństwo między Balbiną i Ludwiką – w obliczu braku aktu urodzenia i ślubu, które zapewne zostały spisane w Nowym Mieście n. Soną, gdzie Ludwika mieszkała zapewne od urodzenia i przynajmniej do śmierci jej męża – przydałby się akt zgonu Ludwiki. Na razie go nie odnalazłam, być może Ludwika się przeprowadziła, mogła też ponownie wyjść za mąż. W akcie zgonu powinny być podane imiona i nazwiska jej rodziców, ale czasami akty zgonu nie podają szczegółowych informacji. Na razie to hipotetyczne pokrewieństwo jest bardzo prawdopodobne, głównie dzięki temu wspólnemu odcinkowi DNA, ale i informacjom znanym z aktów metrykalnych.

Napisałam do naszego nowo odnalezionego dalekiego krewnego z Chicago. Być może nigdy nie dostanę odpowiedzi. Nie wszyscy aż tak bardzo interesują się genealogią, by śledzić linie boczne na poziomie pięciu pokoleń wstecz. Dla mnie były to bardzo ciekawe poszukiwania. Pozwoliły na utwierdzenie się w przekonaniu, że Balbina Krajczyńska miała rodzeństwo, być może miała także rodzeństwo przyrodnie, gdyż Mikołaj Krajczyński żeniąc się z przyszłą matką Balbiny był wdowcem. Ludwika mogła być też córką z pierwszego małżeństwa, choć jest to mniej prawdopodobne, ale nie można tego na razie wykluczyć. Ze względu na brak ksiąg nie można potwierdzić daty i miejsca urodzenia Ludwiki przy pomocy aktu urodzenia, jeżeli była córką tych samych rodziców, co Balbina. Matka Balbiny pochodziła z Klukowa i tam odbył się ślub jej przyszłych rodziców, dzięki czemu można go było odnaleźć. Poszukiwania udowodniły też, że przy braku ksiąg można pokrewieństwo ustalić przy pomocy DNA i to nawet dla sześciu pokoleń wstecz licząc wraz ze mną. Zdobyłam też kolejne akty metrykalne i wzbogaciłam moje i tak bogate drzewo genealogiczne.

Okazało się też, że jestem dobrze przygotowana do korzystania z wyników testów DNA autosomalnego w celu potwierdzania pokrewieństwa, nawet bardziej odległego i w liniach bocznych. 20 cM okazało się być dość dużą ilością DNA do takich celów.

Link do następujących tablic (trzeba zjechać do dołu strony):

  • Tabela zależności ilości odziedziczonego DNA autosomalnego (%) od stopnia pokrewieństwa dla pięciu pokoleń wstecz (do pokolenia prapradziadków) i dwóch kolejnych pokoleń (do pokolenia wnuków) w linii prostej i w liniach bocznych. (dzięki uprzejmości Dimario, Wikimedia Commons).
  • Oraz tabela udostępniona przez dr Blaine T. Bettingera pokazująca ile DNA autosomalnego można dzielić z krewnymi na poziomie do szóstego pokolenia wstecz (pokolenia praprapradziadków) oraz do dwóch kolejnych pokoleń (pokolenia wnuków) w linii prostej i liniach bocznych (The Shared cM Project – Version 2.0, 25 czerwca 2016, bieżąca aktualizacja z 20 marca 2017).

 

31 VII 2017

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s