Ojcostwo biologiczne i rzeczywiste a genealogia i testy DNA

 

O ile nie posiadamy wiedzy, że było inaczej, zakładamy, że ojciec wychowujący dziecko i biologiczny to jedna i ta sama osoba.
Standardowe sytuacje, kiedy wiadomo, że było inaczej, to takie, kiedy dzieci były adoptowane, pochodziły z poprzednich związków rodziców albo kiedy wiadomo było o niewierności jednego z rodziców.
Oczywiście są jeszcze sytuacje, kiedy oficjalnie ojciec pozostaje nieznany a nieoficjalnie może być znany lub nie. Tutaj można przyjąć, że ojcostwo nie jest ustalone czy potwierdzone oficjalnie. Nie oznacza to jednak, że ta niewiedza utrzyma się bezterminowo.

Znamy wiele rodzin w naszym otoczeniu i na ogół posiadamy lub budujemy pewną wiedzę na temat ojcostwa na podstawie obserwacji lub informacji z różnych źródeł. Rzadko sprawdzamy tę wiedzę z treścią dokumentów metrykalnych i innych, które mogą potwierdzić informacje co do ojcostwa.
Jeżeli odtwarzamy genealogię naszych przodków, to oczywiście, i czasami nawet w pierwszej kolejności, zdobywamy wiedzę o ojcostwie na podstawie treści dokumentów metrykalnych, które zbieramy w trakcie poszukiwań.
Czy wiadomości pochodzą z relacji ustnych, czy z dokumentów, może się okazać, że to, co czego dowiedzieliśmy się z relacji ustnych może nie pokrywać się z informacjami, zapisanymi w dokumentach urzędowych.

Opracowując genealogię naszych przodków na podstawie informacji z dokumentów odtwarzamy zapis ojcostwa taki, jaki został zapisany w dokumentach.
Opracowując genealogię naszych przodków na podstawie przekazów ustnych, odtwarzamy genealogię zapamiętaną, ale niekoniecznie potwierdzoną.
Informacje z dokumentów i te z przekazu ustnego na temat ojcostwa dzieci mogą nie być ze sobą spójne. Ale, co jeszcze bardziej skomplikowane, żadne z tych informacji mogą nie być prawdziwe w sensie biologicznym.

Od 2000 r. „zwykły człowiek” może zrobić sobie test DNA. Oczywiście od tego czasu do dziś poszerzyły się  możliwości badawcze jeśli chodzi o DNA. Jest kilka testów do wyboru, jest kilka baz danych o charakterze bardziej globalnym, materiał porównawczy może sięgać nawet kilka milionów próbek. Na pewno nie jest to koniec możliwości nauki w tym względzie, a z całą pewnością nie jest to koniec materiału porównawczego, gdyż co chwila nowe osoby poddają się testom. Nie znaczy to jednak, że po przeprowadzeniu odpowiedniego dla nas (płeć może mieć znaczenie) i odpowiadającego naszym potrzebom poszukiwawczym (w zależności od tego, czego się chcemy dowiedzieć) testu, na pewno odnajdziemy w ten sposób nowych krewnych i rozbudujemy nasze drzewo genealogiczne. Może tak być, ale nie musi.

Poza oczywistą przeszkodą, którą jest dla niektórych cena testów, istnieje jeszcze inna bariera – można powiedzieć psychologiczna. Można ją nazwać ogólnie „lękiem przed poznaniem”. W Polsce wiele osób bada swoje DNA, żeby potwierdzić swoje pochodzenie biogeograficzne często nazywane etnicznym i tutaj niektórzy obawiają się, że może okazać się, że wywodzą się z innej grupy etnicznej niż się spodziewali. Nie mówimy tu o państwowości czy narodach, gdyż terminy te zostały zdefiniowane – w odniesieniu do okresu istnienia człowieka na ziemi – w zasadzie „wczoraj”, więc nie mają tu racji bytu. Drugi częsty motyw przeprowadzania testów, to sprawdzenie pokrewieństwa, czasami w obrębie jednego nazwiska a czasami węziej, w obrębie jednej rodziny. I tutaj właśnie istnieje niebezpieczeństwo, że może się okazać, iż DNA biologicznego ojca kogoś z rodziny będzie inne niż być powinno, to znaczy, może się okazać, że biologicznym ojcem był ktoś inny, niż osoba, która znalazła się w drzewie genealogicznym na podstawie informacji z dokumentów, odnalezionych w wyniku przeprowadzonej kwerendy lub relacji ustnych rodziny.

Jedne osoby robią testy, gdyż są otwarte na każdą wiedzę, inne przeprowadzają testy, choć nie mają świadomości ewentualnych konsekwencji. W zasadzie z genealogią odtwarzaną przy pomocy kwerendy w dokumentach papierowych jest tak samo. Musimy liczyć się z tym, że prawda okaże się inna niż znana.

Jeżeli chodzi o ojcostwo biologiczne – gdybyśmy chcieli je potwierdzić – to jedynym ogólnodostępnym rozwiązaniem na dziś (choć nie daje żadnej gwarancji sukcesu takiego potwierdzenia, o czym warto pamiętać) – i jest to żmudny proces, co bardzo przejrzyście opisał Richard Hill w swojej książce Finding Family, My Search for Roots and the Secrets of My DNA link do książki (w luźnym tłumaczeniu: jak odnalazłem rodzinę, moje poszukiwania własnych korzeni oraz sekrety mojego DNA) (2012) – jest przeprowadzenie właściwych do tego celu testów DNA.

Samo nazwisko nie jest więc dowodem jeśli chodzi o ojcostwo biologiczne.

Oczywiście, trzeba bardzo uważać, by w sytuacjach, kiedy okaże się, że którekolwiek z lub obydwoje rodziców biologicznymi rodzicami nie byli, nie skrzywdzić samego siebie oraz tych właśnie rodziców, którzy mogli nam „nieba przychylić” mimo, że biologicznymi rodzicami nie byli.

Osoby, które wchodzą na drogę poszukiwań genealogicznych czy korzystania z analizy wyników testów DNA do odtwarzania historii swoich przodków powinny podchodzić do tego z otwartą głową i być także przygotowanymi na ewentualne „rewelacje”, które nie będą miały związku z wiedzą, którą być może przekazano im w rodzinie. Osoby, które cechuje „lęk przed poznaniem” mogą przejść wiele rozczarowań. Najlepiej jest pozbyć się tego lęku i poznać przeszłość swoich przodków a tym samym swoją własną!

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s