Akty metrykalne. To tylko informacje o „zdarzeniach metrykalnych” czy też możemy dowiedzieć się czegoś więcej? Czy Fryderyk Chopin wybierał się do Warszawy na początku lat 40. XIX w.?

Fryderyk Chopin opuścił Warszawę 2 listopada 1830. Na pewno nie zastanawiał się wtedy, czy wyjeżdża na stałe, czy tylko na jakiś czas. Po prostu wyjeżdżał. Do Warszawy jednak osobiście nigdy już nie powrócił. Ze swoją rodziną utrzymywał regularny kontakt, o czym wiemy choćby z zachowanej korespondencji z rodzicami, innymi członkami rodziny i znajomymi. W 1835 spotkał się z rodzicami poza granicami Francji i Rosji, w Karlsbadzie, dziś Karlowych Warach. Po śmierci ojca kompozytora (Mikołaj Chopin zmarł 3 maja 1844) w 1844 w Paryżu i Nohant odwiedziła go jego siostra Ludwika wraz z mężem. Mimo odległości i komplikacji wyjazdów zagranicznych co kilka lat Fryderyk Chopin spotykał się z członkami swojej rodziny. Czy planował zatem wizytę w Warszawie? Być może. Nie przeglądałam źródeł pod tym kątem. Jednakże podczas pracy nad książką Data urodzenia Fryderyka Chopina. Ewaluacja źródeł, analiza informacji, konkluzja. trafiłam na informacje, które pośrednio tego dowodzą. Przynajmniej jeśli chodzi o jedno konkretne wydarzenie rodzinne.

Czy zatem na podstawie analizy aktów metrykalnych można postawić hipotezę, że Fryderyk Chopin planował lub jego rodzina uważała za możliwą wizytę kompozytora w Warszawie na początku lat 40. XIX w.? Moim zdaniem tak.

Przy okazji pracy nad potwierdzeniem daty urodzenia Fryderyka Chopina analizowałam akty urodzenia siostrzeńców i siostrzenicy kompozytora – dzieci jego siostry Ludwiki (Chopin) Jędrzejewicz. Treść dwóch z nich skłania do postawienia powyższej hipotezy.

Zacznę od przytoczenia (w postaci transkrypcji) treści dwóch aktów urodzenia wraz z linkiem do dokumentów zdigitalizowanych, które zdają się potwierdzać powyższe przypuszczenie. W obydwu przypadkach pisownia jest tylko częściowo zmodernizowana.

Działo się w Warszawie dnia siódmego miesiąca grudnia tysiąc osiemset czterdziestego trzeciego roku, o godzinie jedenastej z rana – Stawił się Józef Kalasanty Jędrzejewicz Radca Dyrekcji Ubezpieczeń liczący lat czterdzieści, w Warszawie przy ulicy Podwale pod liczbą pięćset dwadzieścia sześć zamieszkały, w obecności Antoniego Barcińskiego, Naczelnika Kancelarii Wydziału Górnictwa Krajowego tudzież Mikołaja Chopin byłego Profesora, Emeryta, obydwóch pełnoletnich, w Warszawie zamieszkałych, i okazał nam dziecię płci męzkiej urodzone tu w Warszawie, w mieszkaniu jego, na dniu dwudziestym czwartym lipca tysiąc osiemset czterdziestego roku, o godzinie dziesiątej w nocy, z jego małżonki Ludwiki z Chopinów, lat trzydzieści pięć mającej. Dziecięciu temu na Chrzcie Świętym, poprzednio z wody tylko, a w dniu wczorajszym z ceremonii przez Jego Mość Xiędza Jana Dekierta, prałata archidiakona Metropolitalnego Warszawskiego odbytym, nadane zostały imiona Fryderyk Bolesław – obecnemi byli temu obrzędowi wyż. wspomniany Mikołaj Chopin, w imieniu syna swego Fryderyka Chopin z Izabellą z Chopinów Barcińską. – Spisanie aktu tego spóźnione zostało z powodu nieczasowości ojca. Poczem akt niniejszy po odczytaniu onego, podpisanym został przez nas wraz z ojcem i świadkami.

[odręczne podpisy ks. Augusta Siekluckiego (po. Proboszcza parafii św. Jana, Józefa Kalasantego Jędrzejewicza, Antoniego Barcińskiego, Mikołaja Chopina]

Transkrypcja na podstawie: Fryderyk Bolesław Jędrzejewicz, akt urodzenia nr 687 (1843), [w:] „Akta stanu cywilnego parafii rz.-kat. pw. św. Jana w Warszawie, Urodzenia, 1842‒1844”; dokumenty zdigitalizowane, Serwis Polskiego Towarzystwa Genealogicznego, genealodzy.pl, zakładka „Metryki”.

Działo się w Warszawie dnia siódmego miesiąca grudnia tysiąc osiemset czterdziestego trzeciego roku, o godzinie wpół do dwunastej z południa – Stawił się Józef Kalasanty Jędrzejewicz Radca Dyrekcji Ubezpieczeń liczący lat czterdzieści, w Warszawie przy ulicy Podwale pod liczbą pięćset dwadzieścia sześć zamieszkały, w obecności Antoniego Barcińskiego, Naczelnika Kancelarii Wydziału Górnictwa Krajowego tudzież Mikołaja Chopin byłego Profesora, Emeryta, obydwóch pełnoletnich, w Warszawie zamieszkałych, i okazał nam dziecię płci męzkiej urodzone tu w Warszawie, w mieszkaniu jego, na dniu dwudziestym trzecim lipca roku bieżącego, o godzinie czwartej z rana, z jego małżonki Ludwiki z Chopinów, lat trzydzieści pięć mającej. Dziecięciu temu na Chrzcie Świętym, poprzednio z wody tylko, a w dniu wczorajszym z ceremonii przez Jego Mość Xiędza Jana Dekierta, prałata archidiakona Metropolitalnego Warszawskiego odbytym, nadane zostały imiona Antoni Zdzisław – obecnemi byli temu obrzędowi wyż. wspomniany Antoni Barciński z Humellą Moszkowską Kanoniczką warszawską. – Spisanie tego aktu spóźnione zostało z powodu nieczasowości ojca. Poczem akt niniejszy po odczytaniu onego, podpisanym został przez nas wraz z ojcem i świadkami.

[odręczne podpisy ks. Augusta Siekluckiego (po. Proboszcza parafii św. Jana, Józefa Kalasantego Jędrzejewicza, Antoniego Barcińskiego, Mikołaja Chopina]

Transkrypcja na podstawie: Antoni Zdzisław Jędrzejewicz, akt urodzenia nr 688 (1843), [w:] „Akta stanu cywilnego parafii rz.-kat. pw. św. Jana w Warszawie, Urodzenia, 1842‒1844”; dokumenty zdigitalizowane, Serwis Polskiego Towarzystwa Genealogicznego, genealodzy.pl, zakładka „Metryki”.

Link do obydwu zdigitalizowanych aktów urodzenia

Obydwa akty urodzenia zostały sporządzone w dniu 7 grudnia 1843. Chłopcy nie byli jednak bliźniętami. Pierwszy, Fryderyk Bolesław, urodził się 24 lipca 1840, a drugi, Antoni Zdzisław, 23 lipca 1843. Obydwaj zostali wprawdzie uprzednio – choć nie podano kiedy miało to miejsce – ochrzczeni z wody, ale dopiero następnego dnia po chrzcie „z ceremonii odbytym” sporządzone zostały akty urodzenia chłopców. Dlaczego tak późno? Kilkumiesięczne opóźnienie w spisaniu aktu urodzenia Antoniego Zdzisława można by jeszcze jakoś zaakceptować, ale ponad trzyletnie opóźnienie rejestracji Fryderyka Bolesława musiało mieć jakieś inne wytłumaczenie.
Akty urodzenia oczywiście podają tego przyczynę, którą w obydwu przypadkach była dość enigmatyczna „nieczasowość ojca”. Wydaje się, że wszystko można by pod nią podciągnąć, podróże służbowe na przykład, chorobę czy inne okoliczności. Jednakże, biorąc pod uwagę fakt, że w lipcu 1843 Józefowi Kalasantemu Jędrzejewiczowi urodził się kolejny syn wyklucza raczej jego nieobecność w domu przez ponad trzy lata.

Światło na sprawę rzuca zapis, który znajdujemy w akcie urodzenia Fryderyka Bolesława. Podaje on mianowicie, że obecnym przy ceremonii uzupełnienia obrzędów chrztu (czyli innymi słowy „chrzestnym z ceremonii”) był Mikołaj Chopin „w imieniu syna swego Fryderyka Chopin”. Chłopcu nadano imiona Fryderyk Bolesław. Pierwsze imię otrzymał więc na pewno po swoim wujku. Informacja, że Mikołaj Chopin występował przy ceremonii uzupełnienia obrzędów chrztu „w imieniu” swojego syna wydaje się potwierdzać, że nie chodziło jedynie o nadanie dziecku imienia po słynnym już wtedy krewnym ale o to, że Fryderyk Chopin był zapewne planowanym przez rodzinę ojcem chrzestnym (czy w ogóle czy tylko z ceremonii) chłopca. Ponieważ wpis aktu urodzenia Fryderyka Bolesława Jędrzejewicza do księgi odbył się ponad trzy lata po jego urodzeniu, wydaje się wielce prawdopodobne, że rodzina liczyła na przyjazd Fryderyka Chopina do Warszawy, którą to okazję wykorzystano by do spisania aktu urodzenia chłopca przy okazji „chrztu z ceremonii”, przy którym kompozytor byłby obecny. Być może celem przyjazdu Fryderyka Chopina miała być obecność przy takiej rodzinnej okazji. Było to dla rodziny – być może dla samej Ludwiki – tak ważne, że zdecydowano się na czekanie przez kilka lat. Wydaje się, że w 1843 było już pewne, że Fryderyk Chopin do Warszawy jednak nie przyjedzie i akt urodzenia Fryderyka Bolesława Jędrzejewicza został wpisany do księgi urodzeń tego samego dnia co stosowny zapis, dotyczący jego młodszego, urodzonego w 1843, brata Antoniego Zdzisława.

Tak można zinterpretować treść aktu urodzenia Fryderyka Bolesława Jędrzejewicza.

Nie wiadomo, czy Fryderyk Chopin miał takie plany przyjazdowe. Być może były to tylko nadzieje jego siostry. Być może takich okoliczności, gdy kompozytor liczył na to, że uda mu się jednak wjechać do Rosji, było kilka. Akt urodzenia Fryderyka Bolesława Jędrzejewicza dowodzi, że mogło tak być przynajmniej w latach 1840-1843.

Odczytanie tego dokumentu w powyżej opisany sposób jest też przykładem, jak poprzez analizę treści dokumentu metrykalnego można dotrzeć do dowodów pośrednich w poszukiwaniu rozwiązania zupełnie innego problemu niż jedynie pozyskanie dat i informacji porządkujących rodzinne genealogie.

Warszawa, 26 marca 2017

Czy „napoleońskie” urzędy stanu cywilnego były prowadzone tylko przy parafiach rzymskokatolickich przez proboszczów tych parafii?

Do tej pory tak myślałam. Wydawało mi się, że takie były przepisy. Być może nie doczytałam dokładnie!

Ostatnio wróciłam na teren moich pierwszych poszukiwań genealogicznych czyli na Ziemię Dobrzyńską, tę część, która była w Księstwie Warszawskim i została włączona do zaboru rosyjskiego.  Tam zajmuję się historią rodzin ewangelickich.

Kiedy kilkanaście lat temu po raz pierwszy prowadziłam tam poszukiwania, posiłkowałam się współpracą z Oddziale Archiwum Państwowego w Toruniu we Włocławku. Dziś wszystkie księgi metrykalne wyznania ewangelicko-augsburskiego zostały zdigitalizowane i są dostępne w „Metrykach” na portalu genealodzy.pl. Jest to oczywiście duże ułatwienie dla poszukiwaczy, gdyż na tym terenie znajdowały się najpierw tylko dwie parafie w Lipnie i w Michałkach (dużo później przeniesionej do Rypina), a następnie powstawało ich więcej, więc nawet rodziny, które przez cały czas mieszkały w jednej miejscowości, mają zapisy przynajmniej w dwóch parafiach.

Nie od razu zwróciłam uwagę na to, że dla parafii ewangelicko-augsburskiej w Lipnie księgi dostępne są od 1808/1809. Zastanawiałam się najpierw czy może zdigitalizowano urząd stanu cywilnego przy parafii rzymskokatolickiej w Lipnie ze względu (może) na dużą ilość rejestrujących się tam ewangelików.

Zamiast zastanawiać się nad tym dalej po prostu zajrzałam do ksiąg.

Poniżej podaję link do jednej tylko strony, ale można przejrzeć i inne lata i akta metrykalne z tego wczesnego okresu (do końca 1825), gdzie czytamy, że na przykład w aktach urodzenia „przed nami Janem Pastenacy, proboszczem wyznania ewangelickiego, sprawującym obowiązki urzędnika stanu cywilnego Gminy Lipnowskiej Powiatu Lipnowskiego w Departamencie Płockim stawił się…”

Sprawdziłam, jak jest to zapisane w bazie „Pradziad”. Otóż, wyróżniony jest tam urząd stanu cywilnego, prowadzony – wiedząc o powyższym – przy parafii rzymskokatolickiej. Natomiast „napoleoński” urząd stanu cywilnego, prowadzony przy parafii ewangelicko-augsburskiej nie został skatalogowany oddzielnie. W jednym zespole „akta stanu cywilnego parafii ewangelicko-augsburskiej w Lipnie” znajdują się zarówno „napoleońskie” akta cywilne jak i te cywilno-religijne prowadzone od 1826.

Link do jednostek zespołu ASC parafii ewangelicko-augsburskiej w Lipnie w „Metrykach”

Link do przykładowego aktu urodzenia z 1812 z urzędu stanu cywilnego przy parafii ewangelicko-augsburskiej w Lipnie („Metryki”)

 

 

Spotkanie autorskie poświęcone mojej najnowszej książce Data urodzenia Fryderyka Chopina. Ewaluacja źródeł, analiza informacji, konkluzja.

Dla porządku (poza Facebookiem i emailami, które jeszcze będę rozsyłać) i tą drogą podaję informację o spotkaniu autorskim na temat powyższej publikacji.

Zaproszenie na 12 IV jpg

 

Marzec miesiącem czytelnictwa genealogicznego i nie tylko.

Nareszcie udało mi się trafić na dwie książki, które wzbogaciły moją „Czytelnię”. Interesujące opracowania genealogiczne lub takie, które mogą coś wnieść do koncepcji takich opracowań, nie są łatwe do znalezienia. Ciągle przyglądam się, co nowego się ukazuje, ale porządnych opracowań nie ma zbyt wiele. Co rozumiem przez porządne opracowanie? Takie, które przedstawia rodzinną historię w oparciu o jakąś koncepcję oraz podaje źródła prezentowanych informacji w przypisach dolnych.

Zachęcam więc do zapoznania się z moją subiektywną opinią, podszytą ideą dążenia do opracowania zmierzającego w kierunku ideału (ideał nie istnieje, zresztą, gdyby istniał, to nie byłoby co robić!), na temat tych dwóch publikacji. Każda jest bardzo interesująca, każda jest inna, każda może być natchnieniem do opracowania koncepcji własnej publikacji.

Ciekawe książki o tematyce genealogicznej i nie tylko

Data urodzenia Fryderyka Chopina. Ewaluacja źródeł, analiza informacji, konkluzja. – moja nowa książka już jest.

Książka już jest! Informacje na temat miejsc sprzedaży (poza „u mnie” – książka jest wydana w ramach „selfpublishingu”) oraz spotkania autorskiego (jak już zostanie ustalony termin) będę zamieszczać w poniższym linku:

Informacje o książce Data urodzenia Fryderyka Chopina. Ewaluacja źródeł, analiza informacji, konkluzja.

Książkę będę miała przy sobie na sobotnim (4 III 2017) spotkaniu GenPolu.

Także – to już dla przewodników – książkę będę miała przy sobie na piątkowym (10 III 2017) kursie w Muzeum Narodowym.

Jak opisywać zdjęcia towarzyszące historiom rodzinnym?

 

W zeszłym roku przeglądałam kilka książek (wydanych jako publikacje powszechnie dostępne) prezentujących historie rodzinne. Większość z nich miała bardzo ładne opracowanie graficzne zdjęć. Natomiast opis zdjęć często ograniczał się do imienia i nazwiska przedstawionej osoby i roku wykonania zdjęcia. Czy opisanie zdjęć jest rzeczywiście takie trudne? Okazuje się, że często jest to spore wyzwanie, któremu nie wszyscy, czy to autorzy czy to redaktorzy, potrafią podołać w takim stopniu, by zadowolić czytelnika.

Najpierw omówię, jakiego rodzaju informacje powinny się znaleźć w opisie zdjęć, by mogły określić nie tylko osoby przedstawione ale i okoliczności, w jakich zdjęcia zostały wykonane. Dam też kilka przykładów opisów mało precyzyjnych.

Osoby przedstawione na zdjęciu / imię i nazwisko lub inna forma opisu
Częstym problemem jest samo opisanie osoby/osób na zdjęciu. W publikacjach możemy natrafić na następujące określenia: imieniem i nazwiskiem, używanym zdrobnieniem, poprzez relację z autorem lub innym członkiem rodziny – gdzie na ogół nie wiadomo, czyja babcia czy ciocia znajduje się na zdjęciu. W efekcie możemy znaleźć taki na przykład opis: „ciocia Marysia/ciotka Maryśka”.
Jest to opis nieprecyzyjny. W tym przykładzie specjalnie posłużyłam się potencjalnie popularnym imieniem. Ile było/jest „cioć Maryś” w rodzinie, czy też czyją ciocią jest faktycznie „ciocia Marysia”? Dla osoby pochodzącej spoza rodziny ten opis jest w ogóle niezrozumiały. Niektórzy krewni będą być może w stanie rozszyfrować taki rebus, ale na pewno nie wszyscy.

Miejsce i data wykonania zdjęcia oraz autor zdjęcia
Tych informacji – czy to pojedynczych czy wszystkich – często w ogóle nie ma w opisie. Podstawowe przyczyny mogą być dwie: roztargnienie lub niewiedza opisującego zdjęcie.

Opis okoliczności, w których zdjęcie zostało wykonane
Takie informacje też dość rzadko pojawiają się w opisach. Czasami żadnej okazji nie było. A czasami autorom wydaje się to zbędne, gdyż zakładają, że okazja jest tak oczywista, że czytelnik na pewno poprawnie wywnioskuje, w jakich okolicznościach zdjęcie zostało zrobione. Na przykład, gdy ze względu na ubiór dziecka zdjęcie można uznać za zrobione przy okazji pierwszej komunii. Jednakże trzeba wziąć pod uwagę, że to, co nam wydaje się oczywiste, takie być nie musi dla odbiorcy publikacji. Z tego powodu znane okoliczności wykonania zdjęcia powinny się znaleźć w opisie.

Oczywiście, można powiedzieć, że nie zawsze dysponujemy wiedzą o miejscu wykonania zdjęcia, kim są wszystkie przedstawione na nim osoby, oraz kiedy zdjęcie zostało wykonane. Jak można więc uwzględnić nieznane informacje w opisie?

Ogólnie rzecz biorąc celem opisania zdjęcia jest podanie, kto się na nim znajduje oraz określenie – jeżeli tylko jest to możliwe – gdzie i kiedy zdjęcie zostało wykonane. Jeżeli nie mamy wszystkich tych informacji, powinniśmy się zastanowić, czy możemy je jakoś ustalić. Jeżeli nam się to nie uda, to warto jest poinformować o tym czytelników.

Publikacja zdjęcia może spowodować, że zgłosi się do nas ktoś z rodziny – z kim nie kontaktowaliśmy się wcześniej – kto będzie potrafił podać informacje o samym zdjęciu czy osobach na nim przedstawionych, których nam nie udało się odnaleźć. Możemy też liczyć na to, że członkowie rodziny dostarczą nam kolejnych zdjęć rodzinnych (choćby w formie zdigitalizowanej), które z jednej strony wzbogacą naszą kolekcję a z drugiej zilustrują znane lub nieznane okazje, przy których zdjęcia te zostały wykonane. Być może nasza publikacja zainspiruje kogoś w rodzinie do przejrzenia archiwum domowego i sprawdzenia, co się w nim znajduje.

Poniżej podaję kilka rekomendacji, dotyczących ulepszenia opisów zdjęć rodzinnych. Chodzi w zasadzie o to, by po przeczytaniu takiego opisu było wiadomo nie tylko, kto jest przedstawiony na zdjęciu, ale także jakie były okoliczności jego powstania oraz kiedy i gdzie je zrobiono. Rekomendacje dotyczą w jednakowym stopniu publikacji wewnątrzrodzinnych jak i ogólnie dostępnych.

Imię i nazwisko osoby przedstawionej na zdjęciu. Najlepiej wszystkie przedstawione osoby opisać imieniem i nazwiskiem. Stopień pokrewieństwa może się pojawić w opisie, jeżeli jest względnie oczywiste w stosunku do kogo to pokrewieństwo jest mierzone. W podanym przykładzie nie jest jasne, czyją ciocią jest Marysia (i czy w ogóle jest spokrewniona z rodziną), ale jest to informacja dodatkowa. „Ciocia Marysia” jest opisana imieniem i nazwiskiem.
Przykład:
Maria Nowak albo Maria Nowak (zwana w rodzinie „ciocią Marysią”)
albo Maria z domu Kowalska Nowak (zwana w rodzinie „ciocią Marysią”).

Wiek osoby przedstawionej na zdjęciu. Ta informacja może być przydatna sama w sobie ale także do datowania zdjęcia w sytuacji, kiedy nie wiemy, kiedy zostało ono wykonane i musimy to oszacować. Czasami możemy być w posiadaniu aktu urodzenia osoby (lub jednej z osób) ze zdjęcia, co ułatwi określenie jej wieku a co za tym idzie przybliżonej daty wykonania zdjęcia. Jeżeli nie wiemy, kiedy dana osoba się urodziła, to musimy oszacować jej wiek na podstawie wyglądu na opisywanym zdjęciu. Informacja będzie nieprecyzyjna i czasami może zostać obarczona nawet dużym błędem, ale warto spróbować. Czasami takie szacowanie może nam pomóc określić okazję, przy której wykonano zdjęcie.

Miejsce wykonania zdjęcia. Tu możemy się ograniczyć do miejscowości. Możemy też pokusić się o ustalenie, kto był fotografem. Dziś wiele zdjęć wykonujemy sami, ale kiedyś większość zdjęć wykonywał zawodowy fotograf. Posiadanie aparatu nie było tak powszechne jak dziś.
Jeżeli sfotografowana uroczystość odbywała się w kościele czy restauracji warto podać pełną nazwę wezwania parafii oraz gdzie się ona znajduje, a w drugim przypadku nazwę restauracji i także, gdzie się znajduje (miejscowość a nawet nazwa ulicy i numer domu). Za kilka lat po tej restauracji może nie być śladu, a my będziemy mieć zapisane, gdzie się znajdowała.

Data wykonania zdjęcia. Tu poziom szczegółowości zależy od posiadanych informacji. Jeżeli tylko znamy pełną datę (dzień, miesiąc, rok) to powinniśmy ją podać w opisie. Jeżeli znamy tylko rok, podajemy rok. Jeżeli nie wiemy, kiedy zdjęcie było zrobione to dokonujemy przybliżonego datowania między innymi na podstawie:

  • – wydarzenia, które zdjęcie przedstawia,
  • – miejsca, gdzie zostało wykonane zdjęcie (np. jeżeli zdjęcie wykonano w mieszkaniu, gdzie prezentowane osoby już nie mieszkają, to można oszacować przed jaką datą zdjęcie zostało wykonane)
  • – wieku osób przedstawionych na zdjęciu
  • – jeżeli wiemy, że któraś z przedstawionych osób już zmarła, to możemy określić, przed jaką datą zdjęcie musiało zostać wykonane
  • – jeżeli na zdjęciu znajduje się jakiś element (na przykład poprzedni lub nowy samochód), którego nabycie czy pojawienie się w rodzinie można datować.

Przybliżoną datę możemy zapisać „ok. 1910”.

Jeżeli mimo najszczerszych chęci i włożonego wysiłku nie uda nam się ustalić którejś z tych informacji, to warto to zaznaczyć w opisie wraz z datą takiej „aktualizacji”. Na przykład miejsce i data wykonania zdjęcia nieznane (stan wiedzy na 25 czerwca 2011). Być może nigdy nie uda nam się ustalić brakujących informacji. Lepiej jednak podać, że nie są one znane, niż nic nie napisać, bo wtedy nie wiadomo, czy opis jest ubogi ze względu na zaniedbanie autora czy brak danej informacji.

Przykładowy nieprecyzyjny opis:

Pogrzeb wujka Nowaka, 1998, Warszawa

możemy zamienić na następujący, również przykładowy i bardziej precyzyjny opis:

Pogrzeb Antoniego Nowaka (ur. 1928), 27 listopada 1998, Cmentarz Bródnowski (lub1) kościół pw. św. Wincentego a Paulo (drewniany), Warszawa, fot. Jan Iksiński.
(Zdjęcie zdigitalizowane w zbiorach autora.)

1tu w zależności, gdzie było zrobione zdjęcie.

Jeżeli zdjęcie pozwala na określenie, kim są przedstawione osoby, to możemy je wymienić na przykład w taki sposób:

Na zdjęciu od lewej: Maria Nowak (żona), Anna Kamińska (córka), Jerzy Kamiński (zięć), Andrzej Nowak (syn), Teresa Wiśniewska (bratanica).

Te osoby nie są już opisywane szczegółowo. Podane jest też pokrewieństwo – w założeniu – w stosunku do zmarłego.

Zdjęcie jest identyfikowane poprzez zdarzenie, które przedstawia. Przy takim opisie wymienione w nim osoby będzie można w miarę łatwo odnaleźć, gdybyśmy w dalszych poszukiwaniach potrzebowali informacji także o nich.

Taki może być przykładowy pełny opis:

Pogrzeb Antoniego Nowaka (ur. 1928), 27 listopada 1998, Cmentarz Bródnowski (lub) kościół pw. św. Wincentego a Paulo (drewniany), Warszawa, fot. Jan Iksiński.
Od lewej: Maria Nowak (żona), Anna Kamińska (córka), Jerzy Kamiński (zięć), Andrzej Nowak (syn), Teresa Wiśniewska (bratanica). (Zdjęcie zdigitalizowane w zbiorach autora.)

Wygląda dobrze? A może zbyt szczegółowo? A może wydaje się, że opisywanie zdjęć w taki sposób będzie żmudne i wyczerpujące? Może tak, ale dużo bym dała, by wiele z posiadanych przeze mnie zdjęć rodzinnych w swoim czasie zostało opisanych w taki właśnie sposób. Byłabym też bardziej zadowolona, gdyby książki prezentujące historie rodziny, które od czasu do czasu kupuję, posiadały opisy do zdjęć rodzinnych o zbliżonym standardzie opisu.

Na zdjęciu może się znajdować kilka osób. W zależności od tego, co zdjęcie przedstawia, można je opisać albo w taki sposób, jak w powyższym przykładzie, albo z podaniem większej ilości informacji o każdej z nich. Wtedy wszystkie osoby powinny zostać opisane na takim samym poziomie szczegółowości.
Jeżeli zdecydujemy się na użycie określenia pokrewieństwa to powinno być jasne w stosunku do której osoby to pokrewieństwo jest mierzone.

Być może w naszych opracowaniach będziemy chcieli opublikować zdjęcia osób żyjących. Wtedy powinniśmy zapytać te osoby o zgodę na publikację zarówno ich zdjęć jak i towarzyszących im opisów. Jeżeli taką zgodę otrzymamy na pewnych uzgodnionych warunkach, to najprostszym rozwiązaniem będzie umieszczenie gdzieś na początku publikacji informacji o kryteriach, jakie przyjęliśmy przy opisywaniu osób żyjących. Jeżeli będziemy mieć zgodę na publikację wszystkich informacji, to opisy towarzyszące zdjęciom osób żyjących powinny być skonstruowane w taki sam sposób, jak wszystkie inne opisy zdjęć w publikacji.

Datowanie pojedyncze i podwójne

W listopadzie 2016 pisałam kilkakrotnie na ten temat. Poniżej link do podsumowania wcześniejszej dyskusji.

Podsumowanie dyskusji na temat podwójnego datowania…

Kwestia datowania – podwójnego i pojedynczego – była wtedy omawiana przy okazji zbliżającej się okrągłej rocznicy urodzin Marii Skłodowskiej po mężu Curie.
Jest to jednak temat, który nie dotyczy wyłącznie przyszłej noblistki, a wszystkich przodków, którzy w XIX w. i na początku XX w. mieszkali na pewnym określonym obszarze.

Ponieważ obserwuję, że stale poszukiwane są informacje, wyjaśniające systemy datowania w Polsce – mówimy tu o terenach zaboru rosyjskiego, a także, co może nie jest zawsze brane pod uwagę, o terenach Polski wcielonych do Rosji oraz o samej Rosji, gdzie przecież wiele rodzin z Polski przesiedliło się ze względu na pracę a także niedobrowolnie – uporządkowałam wiedzę na ten temat w kolejnym artykule w dziale „Interesujące zagadnienia”.

Proponuję tam też rozwiązanie, jakie można stosować w przypadku trudności z określeniem, według którego kalendarza została zapisana data.

Artykuł: Problem z datowaniem. Z podwójnym czy z pojedynczym?