6. Ogólnopolska Konferencja Genealogiczna w Brzegu 2019

Jak co roku od sześciu lat i w tym roku odbywa się ogólnopolska konferencja genealogiczna.

Na razie załączam link do programu i informacji organizacyjnych.

Link do live stream

Grażyna Rychlik

20 IX 2019

aktualizacja: 21 IX 2019

Reklamy

Badanie DNA przez dzieci poczęte poprzez skorzystanie przez ich rodziców z banku spermy

Po przeczytaniu książki Inheritance, a memoire of genealogy, paternity and love autorstwa Dani Shapiro zaczęłam się zastanawiać, jak wygląda korzystanie z banków spermy w Polsce i czy – choćby teoretycznie – wykonanie testu DNA może prowadzić do podobnego doświadczenia odkrycia swojego pochodzenia, przez jakie przeszła autorka.

Pisząc swoją książkę Genealogia i DNA dodałam na samym końcu słownika pojęć z zakresu genealogii genetycznej wyjaśnienie skrótu DCP (ang. donnor conceived person) co na polski można przetłumaczyć „osoba poczęta z nasienia dawcy”. Temat ten nie był w samej książce omawiany oddzielnie, ale postanowiłam o nim wspomnieć dodając wyjaśnienie tego angielskiego skrótu/terminu, gdyż nigdy nie wiadomo, co znajdzie się w wynikach badań DNA.

A może się zdarzyć, że osoba, która jest jedynym dzieckiem swoich rodziców odnajdzie w bazie kilkoro czy o wiele więcej przyrodnich braci i sióstr lub bliskich kuzynów, których nigdy nie miała.

Zasygnalizowanie tematu w mojej książce związane było z dyskusją w grupie absolwentów kursu BU MET CPE Online Genealogical Research Cerificate Program, który ukończyłam. Dyskusja dotyczyła sytuacji, kiedy to jeden z dawców nasienia zrobił badanie DNA i w ten sposób „odkrył/poznał” kilkadziesiąt ze swoich potomków.

Korzystanie z banku nasienia jest w USA anonimowe. Jest także anonimowe w Polsce. To znaczy rodzice, którzy wybierają taką metodę poczęcia dziecka, nie dowiadują się niczego na temat osoby dawcy poza bardzo ogólnymi podstawowymi informacjami. Dobór dokonywany jest także w ten sposób by dawnca nasienia posiadał cechy fizyczne zbliżone do przyszłego ojca dziecka.

Dla osób zainteresowanych tematem korzystania z banków nasienia w Polsce podaję link do artykułu, na który trafiłam w Internecie: BANKI SPERMY: kto i na jakich zasadach może z nich korzystać

Wydaje się, że w dobie rozwoju medycyny, która w procesie leczenia bierze pod uwagę choroby dziedziczne, a wydaje mi się, że nie wszystkie jeszcze można odkryć przy pomocy badań DNA do celów medycznych, zarówno nie podawanie tego typu informacji o dawcach jak i zatajanie sposobu poczęcia przed dzieckiem może prowadzić do zagrożeń zdrowia.

Ten krótki cytowany artykuł jest w kontekście badań DNA do celów genealogicznych interesujący. Mówi on bowiem o braku dawców nasienia z Polski, co być może jest kwestią światopoglądową. W związku z tym dawcami nasienia, które można wykorzystać w Polsce, są na ogół dawcy z zagranicy.

Badanie DNA do celów genealogicznych może pomóc doprowadzić dzieci poczęte przez sztuczne zapłodnienie i posiadające biologicznego ojca innego niż znany, do krewnych ojca. Oznacza to z jednej strony, że pełna anonimowość w procesie sztucznego zapłodnienia nawet jeśli jest gwarantowana, może być niemożliwa do utrzymania z przyczyn zewnętrznych, w tym rozwoju nauki w różnych dziedzinach.

Być może ostatecznie pełna informacja o chorobach w rodzinie dawców nasienia będzie włączona do zestawu informacji, do których przyszli rodzice będą mogli mieć wgląd.

Grażyna Rychlik

17 IX 2019

Czy pochodzenie etniczne i przynależność do haplogrupy to to samo?

W miniony weekend przeglądałam różne dyskusje na Facebooku, które dotyczyły genealogii i badań DNA.

Co nieuniknione – w sensie pozytywnym – i cieszy, to rosnąca ilość artykułów na temat własnych doświadczeń z genealogią w powiązaniu z badaniami DNA. Chodzi mi przede wszystkim o opisywanie „odkryć” genetyczno-genealogicznych, poznawanie nowych krewnych, potwierdzanie pokrewieństwa itd.

Co nadal kuleje to zbyt ogólny opis, w którym brakuje bardziej szczegółowych informacji na temat tego, jak badanie DNA pomogło zidentyfikować krewnych oraz przedstawiania pokrewieństwa w postaci tablic genealogicznych.

Jeśli chodzi o zbyt ogólny opis, to problemem niekoniecznie może dla autora, ale dla potencjalnego czytelnika, który nie jest obeznany z tematyką DNA, jest używanie nieco bardziej zaawansowanego słownictwa związanego z DNA oraz używanie go w taki sposób, by było ono zrozumiałe dla tego mniej zaawansowanego czytelnika, który jednakże mógłby może nie tylko przeczytać pobieżnie artykuł, ale może także nauczyć, jak odczytywać wyniki itd. od kogoś, kto to potrafi, i kto opisuje jakiś konkretny przypadek dotyczący na przykład potwierdzenia pokrewieństwa poprzez badanie DNA.

Istotne jest też, żeby nie wprowadzać szumu znaczeniowego i nie używać terminów w znaczeniu, którego nie mają. Przykładem mogą być tytułowe „pochodzenie etniczne” i „haplogrupa”. Są to terminy, którymi określane są wyniki lub elementy wyniku różnych badań DNA i badania różnego rodzaju DNA. Nie można ich więc używać zamiennie.
Ogólnie rzecz biorąc można powiedzieć, że ich znaczenie odnosi się do różnej skali czasowej, na jakiej rozpatrujemy nasze DNA i nie zawsze muszą być geograficznie zgodne. Ale różnic jest o wiele więcej. Opiszę te najistotniejsze.

Pochodzenie etniczne mierzone jest w % i pokazuje matematycznie obliczony w oparciu o grupę odniesienia skład naszego pochodzenia zwanego popularnie etnicznym. Wynik ten może się zmieniać w czasie i w zależności od tego, gdzie (w której firmie, na którym portalu) będziemy analizować tę zmienną. Nazwy, które się tutaj pojawiają będą nam w większości znajome. Skład etniczny naszego DNA może odnosić się do kontynentów, regionów geograficznych lub nawet grup etnicznych czy narodowych i na przykład będzie wyrażony w postaci przymiotników od nazw istniejących dziś państw.

Haplogrupa to gałąź na drzewie genetycznym albo mężczyzn albo kobiet, na której my się znajdujemy. Drzewo genetyczne mężczyzn gatunku ludzkiego (homo sapiens) rysowane jest od najstarszego męskiego przodka (jest tylko jeden) często nazywanego genetycznym Adamem. Drzewo genetyczne kobiet gatunku ludzkiego (homo sapiens) wiedzie do również często tak nazywanej genetycznej Ewy, choć faktycznie istnieje kilka linii wywodzących się od równolegle istniejących kobiet, które były przodkiniami obecnie żyjących kobiet.
Haplogrupa określana jest początkowo niewiele mówiącym symbolem, składającym się z liter i cyfr. Im bardziej szczegółowe badanie wykonamy, tym bardziej rozbudowany będzie symbol określający haplogrupę. Trzeba więc zapoznać się z opisem ogólnym haplogrup oraz opisem bardziej szczegółowym naszej haplogrupy, która zależeć będzie od tego, jak szczegółowe badanie zrobiliśmy.

Korzystniej więc będzie trzymać się znaczenia słownictwa używanego w genealogii genetycznej, by nie pogubić się w naszych badaniach i poszukiwaniach, odczytywaniu wyników oraz opisywaniu naszych doświadczeń.

Wszystkie osoby zainteresowane badaniami DNA, zarówno podjęciem decyzji o zrobieniu badania jak i odczytywaniem wyników oraz zapoznaniem się ze słownictwem w języku angielskim oraz jego znaczeniem w języku polskim, zachęcam do korzystania z mojej najnowszej książki Genealogia i DNA.

 

Grażyna Rychlik

15 IX 2019

Potencjalne problemy w poszukiwaniu przodków na Mazowszu i nie tylko

Od czasu do czasu trafiają na mój blog czytelnicy, którzy poszukują informacji o genealogiach rodzin z Mazowsza. Postanowiłam więc pomóc tym czytelnikom i zamieścić na podstronie Interesujące zagadnienia napisany przeze mnie w 2014 artykuł, który na przykładzie poszukiwań genealogicznych krewnych ze strony ojca Marii z Szumskich Dąbrowskiej, pokazuje na jakie problemy można natrafić prowadząc poszukiwania genealogiczne na Mazowszu.

W innych artykułach, często odnoszących się do moich własnych przodków, których część wywodziła się z północnego Mazowsza, również opisuję problemy, z którymi boryka się w zasadzie każdy poszukiwacz, którego przodkowie pochodzili z Mazowsza. Artykuł o przodkach Marii nie jest więc jedynym o tej tematyce, który można znaleźć na tym blogu, ale był on pisany z myślą o uwzględnieniu najważniejszych problemów, z którymi mogą zetknąć się „łowcy przodków” na tym terenie.

Chodzi przede wszystkim o niestałość miejsca zamieszkania mieszkańców Mazowsza, której skutkiem są frustracje przy lokalizowaniu w dokumentach przodków z linii bezpośredniej i bocznych. Jednym ze sposobów radzenia sobie w takich sytuacjach jest powiększanie obszaru poszukiwań.  Oczywiście, bardzo pomocne są zindeksowane akty metrykalne, których jest coraz więcej. W bazie „Geneteka” jest ich obecnie około dwa razy tyle, ile było, kiedy pisałam ten artykuł w 2014. Tym niemniej zawsze się może zdarzyć, że księgi metrykalne z interesującej nas miejscowości czy zakresu lat nie są zindeksowane.

W artykule opisuję też uniwersalne problemy, które możemy napotkać w trakcie poszukiwań jak niezgodność przekazu rodzinnego z informacjami z dokumentów, odnalezienie dat zdarzeń metrykalnych innych niż znane oraz błędy w pisowni nazw miejscowości, które mogą prowadzić do poszukiwań w niewłaściwym miejscu.

Mam nadzieję, że artykuł ten będzie zarówno inspiracją do poszukiwań jak i formą pocieszenia dla tych, którzy żmudnie przekopują kolejne księgi w nadziei, że wreszcie natrafią na przodków i krewnych. To na pewno jest możliwe i się zdarza, ale czasami wiele czasu może minąć zanim taką „igłę w stogu siana” się odnajdzie.

Link do artykułu: Genealogia Marii z Szumskich Dąbrowskiej. Blaski i cienie korzystania ze źródeł pośrednich oraz potencjalne problemy w poszukiwaniu przodków na Mazowszu.

Grażyna Rychlik

31 VIII 2019

 

 

Dzieci zmarłe w okresie płodowym w aktach metrykalnych

Jakiś czas temu pisałam kilka artykułów luźno powiązanych ze sobą tematycznie a odnoszących się do tego, w jaki sposób należy wpisywać do drzewa genealogicznego dzieci „nieżywo urodzone”. Określenie „nieżywo urodzone” może dziś brzmieć mało elegancko, ale taka formuła zapisu była na ogół stosowana w aktach metrykalnych w takich przypadkach. Opisywałam też w kontekście genealogii przypadek porodu pośmiertnego, na który natrafiłam w jednym z artykułów znalezionych w sieci (Genealogia archeologiczna czy też archeologia w służbie genealogii). Ten ostatni artykuł z kwietnia 2017 na samym początku 2019 został opatrzony bardzo interesującym komentarzem pani Joanny Ławeckiej za który bardzo dziękuję.

Wspomniany komentarz pośrednio w zasadzie wyjaśnia, dlaczego w księgach metrykalnych – religijnych czy cywilnych o ile tylko były prowadzone przez rzymskokatolickiego księdza – w ogóle nie pojawiają się zapisy o dzieciach urodzonych jeszcze w okresie płodowym.

Na przypadek wpisania martwego płodu do księgi metrykalnej natrafiłam jakiś czas temu w księgach metrykalnych cywilnych dla wyznania mojżeszowego z Galicji a konkretnie z Rzeszowa z 1888 (akt zg. nr 3). Zapis ten znajduje się w księdze zgonów, gdzie podana jest data śmierci i data pochówku, co oznacza też, że dziecko to zostało pochowane. W opisie zmarłego w księdze podane jest „Nieżywy płód Sury Lei Keitelman”, w dalszej części tabeli w księdze nie są zaznaczone ani płeć ani wiek. Podanie tylko imion i nazwiska matki dziecka nie jest związane z tą konkretną sytuacją tylko z faktem, że w Galicji z przyczyn ekonomicznych wiele małżeństw żydowskich zawieranych było tylko religijnie, więc w księgach cywilnych dzieci urodzone w takich związkach wpisywane były pod nazwiskiem panieński matki jako nieślubne. Gdyby dziecko to urodziło się w małżeństwie zarejestrowanym w księgach cywilnych podane byłyby imiona i nazwiska obydwojga rodziców.1

Mniej więcej w tym samym czasie zupełnie przypadkowo natrafiłam również na przykład zapisu takiej sytuacji w artykule, do którego odnosiłam się przy okazji omawiania wpisywania do drzewa genealogicznego dzieci nieżywo urodzonych. Wtedy nie zwróciłam na to uwagi, nie natrafiłam też na podobny przykład w księgach metrykalnych z terenów Polski. W kwartalniku The Register (Vol. 172, Fall 2018, s. 299) w artykule Clue to his origin and name of his first wife autorstwa Williama Godfreya w części tablicy genealogicznej opisującej dzieci Williama and Lucas/Luke (____) Godfreyów przy piątym dziecku znajduje się następujący zapis:

v. „EMBRIO,” presumably a misscarriage that occurred too early to determine the child’s gender, bur. St. Augustine Watling Street 12 Nov. 1636.

Podobnie jak w przypadku dzieci nieżywo urodzonych słowo „płód” zapisane jest czcionką o takim samym kroju jaki używany jest do zapisywania imion osób w tablicach genealogicznych opracowanych w stylu zapisu genealogicznego „Register” czyli kapitalikami zaczynając od dużej litery (powyżej w cytacie użyte są wersaliki, gdyż kapitaliki nie skopiowały się poprawnie, więc cytat nie jest wiernym odzwierciedleniem użytego przez autora formatu zapisu dla tej jednej informacji). Informacja o dziecku zmarłym w okresie płodowym pochodzi z księgi pochówków, co oznacza, że dziecko to zostało pochowane. Prawdopodobnie nie było ono wpisane do księgi urodzeń czy zgonów, ale nie wiem tego na pewno. Być może i w Polsce właśnie takie księgi – rzadko spotykane w Polsce jeśli chodzi o dawne czasy – zawierały tego typu informacje. Na uwagę zwraca też data zdarzenia, a konkretnie sam fakt, że miało ono miejsce w XVII w.

Skontaktowałam się z autorem artykułu w nadziei, że być może spotkał się z innymi przykładami zapisu dzieci zmarłych w okresie płodowym, ale okazało się, że był to jedyny taki przykład, na jaki natrafił w swoich poszukiwaniach genealogicznych w ogóle.

W powyższym przykładzie autor w tablicy dodał też opis, który wyjaśnia, że prawdopodobnie było to poronienie, które odbyło się na tyle wcześnie, że nie dało się określić płci dziecka. W innym przypadku zapewne zapisano by to dziecko jako nieżywo urodzone i określono jego płeć.

Prawdopodobieństwo natrafienia na zapis o dziecku zmarłym w okresie płodowym jest bardzo niewielkie, tym niemniej może się zdarzyć. A jeśli się zdarzy, to tak wcześnie zmarłe dziecko również powinno zostać wpisane do drzewa genealogicznego. Skoro jego istnienie zostało udokumentowane w przeszłości, my także musimy je udokumentować.

 

1 Zdarzało się (im bliżej czasów współczesnych tym częściej), że ostatecznie po jakimś czasie rodzice rejestrowali swoje małżeństwo w księgach cywilnych i wtedy informacja o małżeństwie rodziców była dopisywana do aktu urodzenia dziecka, któremu też zmieniano nazwisko rodowe na nazwisko ojca.

Grażyna Rychlik

31 VIII 2019

Praktykowanie genealogii ma 3 lata!

Nie zdążę już opublikować tego postu dokładnie w rocznicę ogłoszenia utworzenia blogo-strony „Praktykowanie genealogii”. Faktycznie blog został zainicjowany 14 sierpnia 2016 o czym przypomniał mi dwa dni temu WordPress.

W tym roku więcej czasu poświęciłam pisaniu i wydaniu książki „Genealogia i DNA” niż pisaniu nowych artykułów, ale po wakacjach powrócę także do artykułów.

Artykuły opublikowane oraz podstrony „Praktykowania genealogii” mają charakter uniwersalny i cieszy mnie, że zauważają to także czytelnicy, którzy korzystają zarówno z podstron jak i artykułów przy swoich własnych poszukiwaniach, a być może by w ogóle dowiedzieć się czegoś na temat genealogii.

Tym razem nie będę opisywać statystyk z minionego roku, łatwiej będzie to opracować pod koniec roku kalendarzowego.
Mogę jednak powiedzieć, że zauważalnie wzrasta liczba czytelników z Polski, co mnie bardzo cieszy, gdyż pośrednio oznacza to, że coraz więcej osób w Polsce interesuje się genealogią. Jeżeli chodzi o czytelników na całym świecie, to obecnie po czytelnikach z Polski na drugim miejscu znajdują się czytelnicy z Niemiec a z USA dopiero na trzecim miejscu.

Moje genealogiczne życzenie na kolejny rok praktykowania genealogii jest takie, by jak najwięcej genealogów przebadało DNA autosomalne najstarszych pokoleniowo krewnych. Odpowiedzi na pytania jak to zrobić, do czego wyniki tego badania mogą się przydać w sensie genealogicznym oraz wiele innych, można znaleźć w mojej najnowszej książce. Pokolenie dziewięćdziesięciolatków i osiemdziesięciolatków to pokolenie odchodzące, warto więc „zakonserwować” wiedzę, jaka zachowała się w ich DNA dla poszukiwań genealogicznych, które będą prowadzić kolejne pokolenia.

Pozdrawiam wszystkich Czytelników!

Grażyna Rychlik

16-17 VIII 2019

 

Nie do końca o genealogii ale trochę o DNA

Artykuł, do którego link publikuję nie jest na temat genealogii, nie do końca pasuje do tematyki tego bloga i zastanawiałam się, czy publikować tutaj ten krótki post na jego temat czy nie. Zdecydowałam się jednak to zrobić – zakładam że czytelnicy wybierają te artykuły, które ich interesują i niekoniecznie czytają wszystkie.

Myślę, że wiele osób zelektryzowała historia niesłusznego skazania na wiele lat więzienia Tomasza Komendy. Do samej zbrodni doszło w noc sylwestrową 1996, więc wiele lat temu.

W bieżącym rozwikłaniu tej zbrodni pomogły badania DNA. Postępowanie sądowe jest nadal w toku, więc nie są jeszcze ujawnione ani poznane wszystkie szczegóły tej sprawy.

Tomasz Pajączek, dziennikarz Onetu, odbył bardzo interesujący wywiad z policjantem CBŚP, Remigiuszem Korejwo, który dowiódł niewinności Tomasza Komendy. W tej rozmowie policjant po raz pierwszy opowiada o kulisach śledztwa. Wywiad ten klasyfikowany jest jako najlepszy tekst tygodnia (mijającego obecnie tygodnia), więc choćby dlatego warto go przeczytać (link do artykułu: Gdyby nie on, Tomasz Komenda dalej by siedział. Kulisy śledztwa ws. zbrodni miłoszyckiej).

Dla wszystkich detektywów, w tym także dla genealogów, jest to bardzo ciekawy artykuł mówiący o dowodach oraz o braku lub błędnej ich interpretacji. Dla osób, których bardziej niż praca z materiałem dowodowym  interesuje ta konkretna historia, jest to bardzo ciekawy wywiad, w którym dziennikarz postawił wiele interesujących pytań, które mimo ograniczeń z powodu prowadzonego postępowania sądowego, dały bardzo interesujący obraz tego, jak ta sprawa była prowadzona w przeszłości i jak jest prowadzona obecnie.

Jeżeli chodzi o samo DNA to na przykładzie tego śledztwa można dowiedzieć się, jak w Polsce przez te ostatnie dwadzieścia kilka lat rozwinęły się możliwości stosowania badań DNA w pracy policyjnej. Dla mnie osobiście jest to bardzo budujący artykuł udowadniający, że w Polsce zabezpieczany na miejscu przestępstwa materiał dowodowy DNA jest dobrze przechowywany i nawet po parudziesięciu latach można go ponownie wykorzystać.
Ciekawe są informacje na temat metod badania DNA do celów śledczych w przeszłości i obecnie oraz fakt, że to właśnie DNA mitochondrialny wykorzystany był do odnalezienia osoby/osób, która/e popełniła/y tę zbrodnię.

Grażyna Rychlik

2 VIII 2019